Drugi Fallout po latach

Fallout 2

Niedawno dzieliłem się z Wami moimi przemyśleniami na temat ponownego spotkania z pierwszym Falloutem. Dziś zaś postanowiłem nakreślić kilka słów o jego – w mojej opinii – arcygenialnej kontynuacji. Zaznaczę, że do F2 usiadłem od razu z zainstalowanym Restoration Project 2.0, o którym jednak na razie nie będę się zbyt wiele rozpisywał, gdyż tę przyjemność zostawiam na kolejny tekst z cyklu „Falloutowych przemyśleń”. Na wszelki wypadek również nadmienię, iż granie z RP 2.0 na pokładzie oznacza obecność dzieci w grze, więc nie ominąłem żadnego z ważnych wątków (jak na przykład Ghost Farm). Zresztą, żadnego nieistotnego wątku też raczej nie pominąłem. W tej grze po prostu nie wypada…

Przy okazji ostatniego artykułu zdarzyło mi się, jak może zresztą pamiętacie, narzekać na pewne braki pierwszego Fallouta. Że w sumie trochę krótki, że zabrakło mi trochę „złych rzeczy” do zrobienia, że za łatwo rozwinąć wszechpotężną postać etc. Cóż, to wszystko przeminęło. Dla mnie F2 to gra idealna. Owszem, jakieś naprawdę pomniejsze drobnostki może by się znalazły. Może dałoby się do czegoś przyczepić. Ja jednak nie potrafię. Do dziś jestem pod wielkim wrażeniem tego, co zrobili twórcy. A wiele rzeczy zaczyna się doceniać dopiero przy którymś z rzędu podejściu. Czytaj dalej

Pierwszy Fallout po latach

Fallout

Moja ostatnia przygoda z Falloutem była datowana jakoś na okolice roku 2007, jeśli się nie mylę. Wiele razy miałem ochotę do niego wrócić i jeszcze raz przespacerować się po Pustkowiach. Jak jednak pewnie część z Was się orientuje, pracowałem wówczas w portalu o grach i czas mi schodził na mieleniu nowości. Teraz, gdy miałem wreszcie czas, by ponownie zasiąść do pierwszego Fallouta, pewne wnioski nasunęły się od razu…

Faktycznie tęskniłem.

Syndrom legendy jest tu zupełnie nieobecny – nadal mnie ten tytuł fascynuje.

To jedna z najlepszych gier, z jakimi miałem styczność przez ostatnie lata. Czytaj dalej

Red Ring of Death, czyli wspomnienia z serwisu

Xbox360

Jeśli macie Xboxa 360, wiele razy zapewne słyszeliście o RRoD, czyli Red Ring of Death. Taki odpowiednik windowsowego Blue Screen of Death, tylko bardziej. Ponadto, część z Was pewnie ma już z nim własne doświadczenia, gdyż jest to przypadłość nader często w przypadku konsoli Microsoftu, niestety. Swego czasu sam musiałem serwisować Xboxa, choć akurat nie z powodu RRoD-a, i tak się złożyło, że spisałem wtedy swoje doświadczenia. Postanowiłem jest zebrać w jeden tekst i opublikować tutaj, na Niezależnym Blogu Graczy. Mam nadzieję, że moje przejścia pomogą komuś w sprawniejszym uleczeniu swojego Xboxa.

Czytaj dalej

Bo GamerScore był za wysoki…

Xbox360

1.000 GS – zaspałem na zajęcia.

10.000 GS – mama przestała mi robić kanapki.

25.000 GS – nie rozmawiam już z ojcem.

40.000 GS – mój profil na naszej-klasie został uznany za fake’a.

50.000 GS – nie mam życia na myspace.

Czytaj dalej

Van Buren – czyli jak Fallout 3 mógł (i powinien) wyglądać

Van Buren

Przeglądając swoje dawne artykuły trafiłem na coś, czym żal byłoby się po tylu latach nie podzielić. Znalazłem… Van Burena. Tak, tak – tego Van Burena, który miał być Falloutem 3 takim, jakiego chcieli fani. Rzut a la izometryczny, klasyczne koncepty graficzne, możliwa w pełni turowa walka… Tak, mogło być pięknie. Przeczytanie tego – siłą rzeczy archiwalnego tekstu – było dla mnie o tyle ciekawym przeżyciem, że teraz już wiem, jak wyglądała faktyczna kontynuacja mojej ukochanej serii. I naprawdę żałuję, że Van Buren został pogrzebany i pożegnany na zawsze.

Pobawiłem się wczesnym buildem niedoszłego F3 przez kilka kwadransów. To zaskakujące, ale wrażenia z gry były naprawdę niezłe! Spodziewałem się czegoś zupełnie niegrywalnego, a okazało się, że owo tech demo nie jest tak straszne, jak je malowali. Czytaj dalej

Strona 1 z 4912345...Ostatnia »