Nie czujecie czasem, że w życiu coś przegapiliście? Że są filmy, które powinniście obejrzeć, a tego nie zrobiliście? Martwi Was, że nie wiecie, kto powiedział, iż życie jest jak pudełko czekoladek? Albo, który z największych twardzieli zapowiadał, że tu jeszcze wróci? Kto złożył propozycję nie do odrzucenia?
Są filmy, których nie tyle wstyd nie widzieć, co… po prostu żal ich nie widzieć. Są filmy, bez których życie naprawdę może być gorsze. A po obejrzeniu których staje się lepsze.
Wiadomo, że czasem jednak nawet do zrobienia czegoś naprawdę przyjemnego potrzebna jest dobra motywacja. I właśnie dlatego powstała akcja „104 filmy”.
Może część z Was kojarzy akcję „52 książki” – bardzo pozytywny projekt, którego celem jest promowanie czytelnictwa i mobilizowanie ludzi, sięgania po literaturę. Skoro można w taki sposób walczyć o rozwój czytelnictwa, można też spróbować skłonić ludzi, by oglądali więcej dobrych filmów i rozwijali się w kulturalnie w ten sposób.
A dlaczego akurat 104 filmy? Nie więcej, nie mniej? Kalkulacja jest prosta – mamy 52 tygodnie w roku, a obejrzenie dwóch ruchomych obrazów w ciągu siedmiu dni nie jest niemożliwe. Wystarczy tylko chcieć.
Oczywiście, wszystko robimy po to, żeby było przyjemnie! Jeśli ktoś nie może utrzymać takiego tempa, niech narzuci sobie takie, jakie daje mu radość i jest dla niego możliwe do utrzymania. Pamiętajcie, to wyzwanie jest dla Was – po to, żeby dać Wam satysfakcję.
A jak dobierać filmy? Jak tylko chcecie! Jeśli nie macie pomysłu, co obejrzeć, spytajcie znajomych albo przejrzyjcie aktualny repertuar najbliższego kina. Chcecie nadrobić klasykę? Wejdźcie na rankingi „top 100″ filmwebu, wybierzcie ulubiony gatunek i sprawdźcie, czego jeszcze nie widzieliście. Najprawdopodobniej poznacie całą masę genialnych filmów, których inaczej moglibyście nigdy nie obejrzeć.
Żeby nie było wątpliwości – nie roszczę sobie żadnych praw autorskich do tej akcji. To dobro wspólne. Widziałem już, że niektórzy na swoich blogach podejmują podobne wyzwania filmowe. Pomyślałem więc, że trzeba stworzyć chociażby najprostszą stronę, która będzie informowała chętnych, o co właściwie chodzi i pokazywała, że nie są sami w tym zwariowanym świecie kina. Aktualnie akcję promuję na Facebooku wraz z niejakim Tonim, który ją swego czasu dzielnie rozkręcił w polskim serwisie mikroblogowym blip.pl.
Jeśli chcecie być bliżej ludzi, którzy też kochają oglądać filmy i podjęli wyzwanie, zapraszam na stronę na Facebooku, którą widzicie zresztą poniżej. A może chcecie pomóc? Spytacie jak? Na przykład wspierając akcję swoją aktywnością na Facebooku, pisząc ciekawe posty i zachęcając ludzi do wzięcia udziału. Jeśli są wśród Was osoby tym tematem zainteresowane, po prostu dajcie znać w komentarzach poniżej.
To tyle – życzę powodzenia z Waszymi Wyzwaniami!












