Miesięczne archiwum: Czerwiec 2010

Gothic 3 – Śmierć serii?

Gothic 3

„Na Gothica III czekałem kilka długich lat” – ile osób mówiło tak w przededniu premiery ich wymarzonej gry? Przypuszczam, że tysiące. Nie jest dla nikogo chyba tajemnicą ani zaskoczeniem, że premiera kontynuacji tej znamienitej serii była jednym z najważniejszych wydarzeń roku. Każdy też chyba słyszał setki zapewnień twórców, że „trójka” przyćmi wszystko, co dotąd gracze widzieli. Wszystkiego miało być jeszcze więcej niż w „dwójce” razem z Nocą Kruka, a klimat miał pobić na głowę pierwszego Gothica. Minąłbym się z prawdą, gdybym teraz napisał, że jak to zwykle w życiu bywa – twórcy fanów okłamali. Nie, nie okłamali nas. Ale bardzo poważnie minęli się z prawdą.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Neverwinter Nights 2 – W starym dobrym stylu!

Neverwinter Nights 2

Poniższa recenzja jest oceną tego, co – w mojej opinii – stanowi o jakości gry cRPG. Dlatego właśnie postanowiłem skupić się na kampanii dla jednego gracza. Pozdrawiam i życzę miłej lektury – autor.

Nie ukrywam, że na Neverwinter Nights 2 specjalnie nie czekałem. Na jedynce tak srodze się zawiodłem, że wyszedłem z założenia, iż lepiej nie dawać zbytniego kredytu zaufania sequelowi. Moje negatywne nastawienie trochę ostudził fakt, że za kontynuację odpowiedzialny był Obsidian, który przy okazji KotOR-a 2 udowodnił, iż „dwójki” są jego mocną stroną. Niemniej jednak, pierwsze odpalenie Neverwintera przyjąłem z rezerwą. Jak się okazało, maska chłodnego recenzenta-profesjonalisty szybko spadła mi z twarzy, gdyż już sam wstęp bardzo miło mnie zaskoczył.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Neverwinter Nights: Shadows of Undrentide – Krok w dobrą stronę

Shadows od Undrentide

Jak może wyglądać dodatek do „Neverwinter Nights”? Tysięce skryptów i obiektów dodanych do edytora tak, żeby fani sami sobie tworzyli ciekawe mody? Czy może wreszcie ktoś pomyśli, że okraszenie gry cRPG dobrą, wciągającą fabułą, to nie jest znowu taki głupi pomysł? I co się okazało ? W zakresie edytora rewolucji nie ma – ot, standardowa garść dodatków, które ucieszą zagorzałych moderów. Natomiast w zakresie fabuły… rewolucji też nie ma. Ot, mamy cztery artefakty do odnalezienia i świat do uratowania. Jednak diabeł tkwi w szczegółach.

Żeby nie zamykać całej recenzji w pierwszym akapicie, należy się Wam, Drodzy Czytelnicy kilka słów wytłumaczenia dlaczego znów przyszło nam ratować Faerun (a przynajmniej jego część). Otóż, będąc na stażu u mistrza Drogana – krasnoludzkiego czarodzieja – byliśmy światkami napadu agresywnych koboldów (sic!) na jego akademię. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że atak konusów nie jest niczym groźnym. Niestety, wspierani z zewnątrz przez niezidentyfikowaną jeszcze potęgę, najeźdźcy zdołali wykraść przechowywane w tajemnicy cztery artefakty oraz drasnąć zatrutym sztyletem samego mistrza. I tu do akcji wchodzisz Ty, młody detektywie, awanturniku, bojowniku o wolność i obrońco uciśnionych. Masz kolejno dowiedzieć się: kto stał za atakiem, po co temu komuś magiczne przedmioty i czym ową personę da się zabić. Uratowanie mentora w tak zwanym „międzyczasie” również jest wskazane. Ratowanie kilku krain przemilczę.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

FlatOut – Duchowy następca Destruction Derby

FlatOut PC okładka

FlatOut – gra, od której w 2005 roku rozpoczęła się moja przygoda z samochodówkami. Trochę czasu od tamtej pory minęło, człowiek widział kilka innych tytułów, poznał świat, poszerzył horyzonty, aż wreszcie… naszła go tęsknota i wrócił do korzeni. Po długiej przerwie odpaliłem FlatOuta ponownie. Znacie to uczucie, gdy włączacie swoją osobistą grę-legendę i się okazuje, że nie jest już tym, czym kiedyś była w Waszych oczach? Ja znam aż za dobrze. Całe szczęście, nie spotkałem się z nim w tym przypadku!

Już widok, który wita nas w menu – rozłożony na części pierwsze muscle-car – od razu zapowiada, z czym spotkamy się, grając we FlatOuta. Jest to chyba pierwsza PeCetowa gra od czasów Destruction Derby (przypomnijmy – połowa lat ’90 ubiegłego wieku), która w stu procentach hołduje idei złomowania samochodów podczas ekstremalnych wyścigów. Tu nie ma taryfy ulgowej – szyba za szybę, lakier za lakier! Takie jest twarde prawo prawdziwych wyścigów! Zasada jest prosta – gaz do dechy i piękny dzwonek na pierwszym zakręcie. Przetrwają tylko najsilniejsi, uciekną tylko najszybsi!

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Dungeon Siege: Legends of Aranna – Dobry dodatek do dobrej gry

Dungeon Siege Legends of Aranna

Rok 2002 – premiera pierwszej części Dunegon Siege’a, gry Chrisa Taylora i jego kumpli z Gas Powered Games. Pamiętam ile zamieszania było. Z jednej strony rewelacyjna grafika, a z drugiej… powalająca wręcz prostota. Pomyślałby człowiek, że produkt ułatwiony do granic możliwości nie może się dobrze przyjąć – gracze chcą przecież nowych wyzwań! Jak widać, czasem też muszą od tych wyzwań odpocząć. Jedyną ambicją Dungeon Siege’a było dostarczenie możliwie dużej grywalności. Wystarczy dodać, że cel został osiągnięty w stu procentach.

Jednak nie sam DS jest tematem tego tekstu. Czy nazwa Legends of Aranna coś Wam mówi? Jak zapewne niektórzy pamiętają, jest to dodatek, który u nas – w Polsce – przeszedł raczej bez echa. Powód był prosty. Jedyny legalny sposób na dostanie tego add-onu wiązał się z kupieniem go wraz z podstawową wersją gry. W cenie premierowej. Jak widać, nikt nie chciał kupić drugi raz prawie tego samego za 160zł. Wreszcie, po kilku dobrych latach, nadeszła jednak okazja na nadrobienie strat. Wszystko dzięki firmie Cenega, która wydała pakiet Dungeon Siege’a za 25zł.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Strona 1 z 81234567...Ostatnia »