Moje kanały filmowe:
MINIBLOG
- Shaolin Soccer - Idealna propozycja dla wszystkich osób, które lubią specyficzne połączenia. Mamy ...
- Husk - Raz na jakiś czas lubię obejrzeć tego typu film. "Husk" ...
- Darth Bane #1: Droga zagłady, Drew Karpyshyn - Zachęcony tekstem Pawła, postanowiłem zakupić pierwszy tom z książkowej kolekcji ...
- Gra o tron komiksowo - O tym komiksie będzie bardzo krótko z kilku powodów. OK, ...
- Kot w stanie czystym, Terry Pratchett - Szczerze mówiąc, nie interesowałem się nigdy tym, czy Terry Pratchett ...
Ostatnie komentarze
- Dafdf o Dynamiczny Duet #1 – Ostry mówi, jak to jest z tym polskim komiksem
- ANNA SAMIN o Projekt X – Imprezy wchodzą w nowy wymiar
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Rafał Kawulak o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Karathrace o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Natalia o 104 filmy 2012 – moja lista
Licznik obejrzanych filmów
Znajdziecie mnie na:
Licznik
- 181Odsłon dzisiaj:
- 160Gości dziennie:
Miesięczne archiwum: Czerwiec 2010
Race Driver: GRID – Król pośród książąt
GRID przez bardzo długi czas był – i de facto nadal jest – dla mnie grą wskaźnikową. Na przestrzeni ostatniego roku czy może już dwóch nawet porównywałem do niego niemal wszystkie gry wyścigowe, które rościły sobie prawo do nazwy „symulator” i charakteryzowały się jedynie śladowymi ilościami rozwiązań arcade’owych. Zrecenzowanie tego zacnego tytułu ciągle jednak odkładało się w czasie – a to do opisania był nowy Need for Speed, a to do czytnika trafiał kolejny Colin McRae. Przyszła jednak wreszcie ta chwila, kiedy na warsztat wezmę jedną z najlepszych Gier Wyścigowych, w Których Korzysta Się z Hamulca. To prawdziwy król pośród książąt.
Mam silne wrażenie, że GRID jest wszystkim tym, czym miała być seria Need for Speed w wydaniach typu ProStreet czy Shift. Z jednej strony mamy zamknięte tory, legalnie organizowane wyścigi i brak dennych wątków fabularnych, a z drugiej – tuningowane wozy z finezyjnymi malunkami na lakierze, zaciętych przeciwników i lekko „uliczną” atmosferę. Do tego wystarczy dodać naprawdę solidny model jazdy, nasuwający na myśl skojarzenia z symulacją, choć niepozbawiony pewnych uproszczeń, mających na celu wepchnięcie grywalności na jeszcze wyższy poziom.
Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.
Mass Effect 2 – Mass Effect. Po prostu
Rzadko mi się to zdarza, by do napisania recenzji zbierać się przez trzy dni. Na ogół po skończonej przygodzie z danym tytułem po prostu wiem, co chcę napisać. I, de facto, w przypadku Mass Effecta 2 też tak było. Problem był ze słowami – nie wiedziałem, których użyć. Z jednej strony kontynuacja przygód komandora Sheparda dała mi niemal wszystko, czego oczekiwałem. Z drugiej zaś – zabrakło tych kilku szczegółów. A szczegóły są ważne.
Niejaki Alfred, spec od kryminałów, pewnie się teraz w grobie przewraca i wylewa łzy goryczy, zazdroszcząc ekipie z BioWare, że współczesna technologia pozwala już na samym początku zabić głównego bohatera. Trzęsienie ziemi o takiej mocy na „dzień dobry” jest chyba marzeniem każdego scenarzysty.
Tak, Shepard umiera. Pierwszy kwadrans gry jest intensywną, interaktywną cut-scenką, w której możemy podziwiać jedną z najpiękniejszych katastrof w historii space opery – upadek Normandy. Znikąd pojawił się wraży statek, który z technologią Przymierza poradził sobie w kilka chwil. Shepard zdążył ewakuować załogę i uratować swojego pilota, Jokera, ale jako dobry kapitan – poszedł na dno ze swoim statkiem.
Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.
Kameo: Elements of Power – Wiecznie młoda
Kameo: Elements of Power było jednym z tytułów startowych Xboxa 360 i po dziś dzień pozostało faktycznie exclusivem tejże platformy, co – jak powszechnie wiadomo – nie jest takie proste i oczywiste. Czy po tylu latach od premiery nadal warto sięgnąć po przygody młodej elfki? Tak, zdecydowanie tak.
Szczerze mówiąc, po odpaleniu Kameo byłem mocno zaskoczony tym, co zobaczyłem. Jak się okazało, to tytuł naprawdę specyficzny i niestandardowy – nic mu podobnego do dziś na Xboxie 360 się nie pojawiło. Ponadto, wygląda naprawdę świetnie, niejednokrotnie lepiej od produkcji wydawanych współcześnie. A to o czymś świadczy. O co jednak rozchodzi się cały rumor?
Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.











