Jestem bogiem – videorecenzja filmu

Witajcie, dziś przygotowałem dla Was videorecenzję „Jetem bogiem”. Miałem nadzieję, że film będzie lepszy, ale… OK, nie uprzedzajmy faktów. Miłego oglądania!

Tradycyjnie przygotowałem również wersję tekstową tej recenzji.

Powiązane materiały:
-Sucker Punch – videorecenzja filmu
-Wojna żeńsko-męska – videorecenzja filmu
-Sala samobójców – videorecenzja filmu
-Sex story – videorecenzja filmu
-Jestem bogiem – zmarnowany potencjał; znowu
Powiązane tematy (tagi): , , ,
Dołącz do mojej grupy na FacebookuSubskrybuj mojego RSS-aŚledź mnie na TwitterzeŚledź mnie na Blipie
Jeśli podobają Ci się moje materiały, zachęcam do dołączenia się do strony Personalnego Blogu Kulturalnego na Facebooku. Możesz mnie też śledzić na Twiiterze i polskim Blipie. Jeśli chcesz być na bieżąco, proponuję subskrypcję RSS-a.
  • http://www.filozofia.tv Niecny

    Film jest całkiem niezły, jest tylko jedno ale według mnie. Ktoś zapomniał napisać/nakręcić lub po prostu dołączyć do filmu zakończenie. Jego brak faktycznie zawodzi tym bardziej, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, a większa część filmu jest dobra ^^

  • http://koziol.info.pl KoZa

    Uwaga, będą spoilery. ;-]

    Mnie zawiódł koniec między innymi przez, że sposobem na wpłynięcie na świat było… co? Zostanie senatorem Nowego Jorku! Taaa… Owszem, zgadzam się, że gdyby później został prezydentem, to miałby wpływ na świat. Ale to jest tak naciągane, że po prostu nie mogłem tego kupić. ;-]

    Bolał mnie też brak konsekwencji – skoro widział na raz wszystkie możliwe scenariusze, to naprawdę nie przewidział, że lichwiarzowi kasę trzeba oddać natychmiast, a nie kiedy ten zacznie się siłą o nią upominać? Wiem, to jest czepianie się, ale akurat w takich filmach scenariusz naprawdę musi być solidny. :]

  • Rog

    a mi się film bardzo podobał….

    Zakończenie też było idealnym momentem… Co mieli pokazać? Jak mu się zajebiście żyje aż do emerytury? Typowa otwarta kompozycja i bardzo dobrze!

  • http://koziol.info.pl KoZa

    Nooo, to nie jest szczególnie otwarta kompozycja, kiedy (SPOILER) wprost jest przedstawione, że zostanie senatorem z Nowego Jorku, a później będzie startował na prezydenta. ;-] A co mieli mi pokazać? Coś ciekawszego, po prostu. Od początku była mowa, że chce coś zmienić na świecie. I na co wpadł scenarzysta? Że skoro chce się coś zmienić na świecie, to trzeba zostać senatorem w USA… I to senatorem na dragach. Dla mnie to zdecydowanie zbyt miałkie.

    Pomijam już kilka idiotyzmów na drodze do tego zakończenia, bo też ze trzy takie solidnych rozmiarów babole się znalazły. A akurat w takim filmach logiczność scenariusza jest dla mnie ważna.