Naznaczony

Naznaczony - plakat

Lubię, gdy raz na jakiś czas horror, który ni z tego, ni z owego okazuje się być naprawdę niezły. Ba, dobry nawet. „Naznaczony” taki właśnie jest – nie ma fajerwerków, nie ma nic odkrywczego, ale jest za to solidna, rzemieślnicza robota, która daje masę frajdy. Film ma swoje „momenty”, potrafi zbudować napięcie i wciągnąć. A finał… może zaskoczyć, mi zaś bardzo przypadł do gustu.

Przy okazji polecę Wam jeszcze jeden film, który mi się przypomniał przy okazji „Naznaczony”. Otóż, jeśli nie widzieliście „Udręczonych” z 2009 roku, to naprawdę polecam go nadrobić. To też taki „niby normalny, niewyróżniający się” horror. Ale za to potrafi zabić gigantycznego ćwieka, w szczególności, jeśli pozwolicie się, by atmosfera grozy Was pochłonęła.

Co się tyczy licznika – to był film nr 162 na mojej liście 104 filmów. :]

Brak powiązanych materiałów

Dołącz do mojej grupy na FacebookuSubskrybuj mojego RSS-aŚledź mnie na TwitterzeŚledź mnie na Blipie
Jeśli podobają Ci się moje materiały, zachęcam do dołączenia się do strony Personalnego Blogu Kulturalnego na Facebooku. Możesz mnie też śledzić na Twiiterze i polskim Blipie. Jeśli chcesz być na bieżąco, proponuję subskrypcję RSS-a.
  • Anonim

    Bardzo udany horror, w którym napięcie budowane jest dzięki spokojnej narracji i odpowiedniej atmosferze. Brak wypasionych efektów wizualnych odebrałem jako plus. Miło jest od czasu do czasu dać popracować wyobraźni :).