Moje kanały filmowe:
MINIBLOG
- Shaolin Soccer - Idealna propozycja dla wszystkich osób, które lubią specyficzne połączenia. Mamy ...
- Husk - Raz na jakiś czas lubię obejrzeć tego typu film. "Husk" ...
- Darth Bane #1: Droga zagłady, Drew Karpyshyn - Zachęcony tekstem Pawła, postanowiłem zakupić pierwszy tom z książkowej kolekcji ...
- Gra o tron komiksowo - O tym komiksie będzie bardzo krótko z kilku powodów. OK, ...
- Kot w stanie czystym, Terry Pratchett - Szczerze mówiąc, nie interesowałem się nigdy tym, czy Terry Pratchett ...
Ostatnie komentarze
- Dafdf o Dynamiczny Duet #1 – Ostry mówi, jak to jest z tym polskim komiksem
- ANNA SAMIN o Projekt X – Imprezy wchodzą w nowy wymiar
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Rafał Kawulak o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Karathrace o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Natalia o 104 filmy 2012 – moja lista
Licznik obejrzanych filmów
Znajdziecie mnie na:
Licznik
- 188Odsłon dzisiaj:
- 160Gości dziennie:
Miesięczne archiwum: Wrzesień 2011
13 – Statham w wersji bardziej zakręconej
Jedna z wielu produkcji, za które się zabrałem ze względu na… Jasona Stathama. Nic nie poradzę, tak jak już kilka razy pisałem, to mój ulubiony kiepski aktor. Uwielbiam jego „Transportery”, „Death Race’y” i innych „Mechaników”. Swoją drogą, „Mechanik” też jest brutalnie sympatyczny. Ale ten wpis ma być o „13″.
Co ciekawe, jak na Stathama jest to produkcja naprawdę solidnie zakręcona… Nie, zaraz, cofam, Jason przecież był stałym bywalcem u Guya Ritchie’go. W takim razie jest to produkcja prawie tak zakręcona, jak te z czasów, kiedy Statham nie rozstawał się z Ritchiem. Podkreślam – prawie, i to takie duże prawie. Do finezji „Przekrętu” czy „Porachunków” to oczywiście jeszcze długa droga, a o czystym – przepraszam za łacinę – hardcorze z „Rewolweru” już w ogóle lepiej nie wspominać. Czytaj dalej
Gaminatorowy „Co?Dziennik!”, gościny występ i kolejny konkurs
Po ponad rocznej przerwie ponownie zaczęła się moja współpraca ze społecznościowym portalem dla graczy, czyli z Gaminator.tv (jak ostatni raz byłem w redakcyjnym składzie, był to jeszcze Gaminator.pl). Wynikiem jest między innymi gościnny występ w materiale, który możecie obejrzeć poniżej. Od razu zaznaczę – formuła „Co?Dziennika” jest bardzo luźna, a ja nie mam doświadczenia w występach przed kamerą, więc… cóż, sami zobaczycie. ;] Zajrzyjcie też do rozwinięcia tego wpisu, ponieważ znajduje się w nim info o konkursie!
Konkurs „Sucker Punch” – wyniki!
Do ogłoszenia wyników konkursu wszystko gotowe było już wczoraj. Wpis tylko czekał na kliknięcie przycisku „publikuj” i… padł mi w tym momencie internet. ;] Tak więc wszystkich, którzy czekali na wyniki wczoraj przepraszam, siła wyższa.
Nie było łatwo, ale zebrałem się w sobie i wziąłem się za przyznawanie nagród w konkursie. Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że chciałbym nagrodzić więcej postów niż mogę – innymi słowy, więcej niż trzy – ponieważ pojawiło się sporo naprawdę fajnych pomysłów. Nagród mam jednak tyle, ile mam, więc osobom, które nic nie zgarną tym razem, życzę więcej powodzenia i nie gorszych pomysłów przy następnej okazji, która się na pewno nadarzy. :]
A teraz przejdźmy do części właściwej tego wpisu. Czytaj dalej
Mechanik (2011)
Na wstępie, trzeba ustalić fakty. To nie mroczny „Mechanik”, w którym Christian Bale jest tak chudy, że prawie go nie ma. To „Mechanik”, w którym Jason Statham robi to, co każdy Jason Statham robić powinien. Bije ludzi, strzela do ludzi, napina muskuły, je mięso i remontuje stare samochody.
Tak, to kolejny film z Jasonem Stathamem, idealny na te szczególne okazje, kiedy ma się ochotę na film z Jasonem Statham. „Jason Statham” – wtajemniczonym w kino akcji te dwa słowa powiedzą wszystko o fabule i tempie akcji.
Polecam na chillout wszystkim fanom wiadomego aktora. Zaś poniżej, na zdjęciu, Jason zabija biegnąc w powietrzu.
The Amazing Spider-Man #668/669 – Wyspa Pająka trwa w najlepsze
Przyznaję, że po przeczytaniu pierwszej części cyklu „Spider Island” (czyli komiksu z numerem 667; numer 666 był częścią „zero”), nie miałem szczególnego ciśnienia na poznanie kolejnych wydarzeń. Z jednej strony zarysowany na początku pomysł mi się podobał, z drugiej – rozwinięcie, które nastąpiło w #667, studziło zapał. Dziś postanowiłem nadrobić zaległości i wziąłem na warsztat od razu odcinki 668. oraz 669. I, niestety, szału nie ma.
To, co mnie boli, to zmiana artysty odpowiedzialnego za rysunki. W części „zero” był to pan Stefano Caselli – przyznaję, że naprawdę było na czym zawiesić oko. Natomiast od numeru 667. szefem oprawy graficznej był już Humberto Ramos, który odwala kolejne panele chyba na kolanie. Siłą rzeczy, w „Spider Island” pojawia się czasem cała masa postaci w kostiumach Pająka. Ramos najwyraźniej uznał, że skoro jest ich tak wiele, nie ma sensu się skupiać na szczegółach – czasem niektóre osoby składają się z kilku prostych kresek na krzyż. Szkoda, miałem nadzieję, że graficzna jakość nie będzie odstawała od części „zero”. Aktualnie jest, według mnie, sporo gorzej niż na początku lat 70-tych. Czytaj dalej












