Moje kanały filmowe:
MINIBLOG
- Shaolin Soccer - Idealna propozycja dla wszystkich osób, które lubią specyficzne połączenia. Mamy ...
- Husk - Raz na jakiś czas lubię obejrzeć tego typu film. "Husk" ...
- Darth Bane #1: Droga zagłady, Drew Karpyshyn - Zachęcony tekstem Pawła, postanowiłem zakupić pierwszy tom z książkowej kolekcji ...
- Gra o tron komiksowo - O tym komiksie będzie bardzo krótko z kilku powodów. OK, ...
- Kot w stanie czystym, Terry Pratchett - Szczerze mówiąc, nie interesowałem się nigdy tym, czy Terry Pratchett ...
Ostatnie komentarze
- Dafdf o Dynamiczny Duet #1 – Ostry mówi, jak to jest z tym polskim komiksem
- ANNA SAMIN o Projekt X – Imprezy wchodzą w nowy wymiar
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Rafał Kawulak o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Karathrace o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Natalia o 104 filmy 2012 – moja lista
Licznik obejrzanych filmów
Znajdziecie mnie na:
Licznik
- 188Odsłon dzisiaj:
- 160Gości dziennie:
Miesięczne archiwum: Październik 2011
Raport z rezerwatu, Ryszard Głowacki
Ten tekst jest częścią cyklu „Archiwa Polskiej Fantastyki”.
Bodaj rok temu wziąłem się zaczytanie starszej polskiej fantastyki, którą tanio kupiłem w jednym z warszawskich antykwariatów. Ostatecznie, z pewnej czarnej serii przeczytałem wtedy tylko jedną powieść – „Bogów naszej planety”. Postanowiłem wrócić do tego jakże szczytnego celu zapoznania się z zapomnianym dorobkiem rodzimej literatury fantastycznej i aktualnie mam za sobą kilka kolejnych lektur z tego zakresu. Zacznijmy od „Raportu z rezerwatu” autorstwa Ryszarda Głowackiego.
Wspomniane wydawnictwo jest krótkim zbiorem opowiadań, z których wszystkie utrzymane są w klimatach mniej lub bardziej futurystycznego science fiction. Muszę przyznać, że – choć lektura była sympatyczna – była też na tyle nijaka, że ciężko jest o „Raporcie z rezerwatu” napisać coś więcej, coś konstruktywnego. Wszystkie opowiadania czyta się szybko i miło, ale ciężko się opędzić od ciągłego wrażenia lekkiej infantylności tak dialogów, jak i narracji. Problemem praktycznie wszystkich opowiadań jest fakt, że pointa jest bardzo prosta do przewidzenia. Nie byłoby to problemem, gdyby nie to, że teksty są napisane w taki sposób, jakby owa pointa miała być dla czytelnika zaskoczeniem. Autor stara się budować jakieś napięcie i zmusić czytelnika do zadawania sobie pytanie „ciekawe, o co może chodzić?”. Sęk w tym, że po kilka akapitach dobrze wiadomo, jaka jest odpowiedź na to pytanie. Czytaj dalej
Cztery pokoje – Cztery potwory
Fakt, że filmy Tarantino nie są takie, jak średnia krajowa kinematografii w Ameryce chyba już nikogo nie dziwi. Quentin potrafi się śmiać ze wszystkiego – ze śmiercią na czele. W „Czterech pokojach” nie posunął się aż tak daleko, skromnie pozostając przy seksie, narkotykach i obsłudze hotelowej. Nie przeszkodziło mu to jednak w stworzeniu obrazu jak najbardziej kontrowersyjnego. A raczej jednej kwarty obrazu, gdyż za pozostałe trzy części są odpowiedzialni jego znajomi po fachu: Alexandre Rockwell, Robert Rodriguez oraz Allison Anders. Czytaj dalej
Contagion: Epidemia strachu – videorecenzja filmu
Po raz pierwszy w videorecenzji został wykorzystany trailer z oficjalnym pozwoleniem dystrybutora. ;] Następnym razem postaram się, żeby było ich więcej niż jeden, a tymczasem zapraszam na seans. :]
Tradycyjnie przygotowałem wersję tekstową tej recenzji. Za zaproszenie na seans dziękuję firmie Warner Bros.
Contagion: Epidemia strachu – To naprawdę piękna katastrofa
Zanim zasiadłem do tej recenzji, próbowałem sobie przypomnieć przykład jakiegoś naprawdę dobrego filmu katastroficznego. Nie z gatunku „głupich a fajnych”, jak na przykład „Dzień niepodległości”, ale takiego, o którym można powiedzieć, że to po prostu solidne kino. Kino, które wciąga, wzbudza całą gamę emocji i pokazuje coś ciekawego. Szczerze mówiąc, nie przyszło mi nic do głowy. Wiem natomiast, że gdybym jeszcze kiedyś miał mówić o kinie katastroficznym, nie będę miał już tego problemu. Za przykład świetnego filmu będę miał „Contagion”.
Zastanawiałem się, jak może wyglądać film o epidemii, jeśli obsadzono w nim tyle znanych nazwisk. Właśnie, nazwiska! Zanim przejdziemy do dalszych rozważań, porozmawiajmy o tym, kto stanął przed kamerą. Trzymajcie się siedzeń, jeśli wcześniej nie słyszeliście o liście płac tej produkcji. Mamy tu obok siebie Marrion Cotillard, Kate Winslet, Gwyneth Paltrow, zaś dla pań wystąpili Jude Law, Laurence Fishburne i Matt Damon. Dawno nie widziałem na jednym palnie tylu nie tyle gwiazd co znamienitych, utalentowanych aktorów. Sama ta mieszanka sław jest wystarczającym powodem, żeby iść do kina. Czytaj dalej
Dziewczyna w czerwonej pelerynie – Czerwony Kapturek: Historia seksowna
Zrobienie dorosłej wersji historii o Czerwonym Kapturku, bez dodawania do tytułu trzech liter X, proste według mnie nie jest. Może dlatego też co jakiś czas ktoś podejmuje ten temat, najwyraźniej lubiąc wyzwania. Była już gra „The Path” ze studia Tale of Tales, teraz zaś przyszła pora na film od twórców… cóż, „Zmierzchu”.
Obiecałem sobie, że nie będę oceniał „Dziewczyny w czerwonej pelerynie” przez pryzmat faktu, iż reżyser realizował wcześniej wspomnianą sagę o – hm – połyskliwych wampirach-licealistach. Takie uprzedzenie nie jest fair. Co prawda, bronienie się przed nim też nie jest proste, w szczególności, gdy jeden z bohaterów ma fryzurę „na Pattisona” (zwanego też „Panem Dynią”). Co więcej, scenariusz po prostu ocieka wątkami romansowymi. Innymi słowy, widać, że „Dziewczyna” miała być czymś w miarę świeżym, ale twórcy chcieli mieć zapewnioną większą szansę na solidny dochód, więc postanowili zaczerpnąć z tego, co już się świetnie sprzedało. Czytaj dalej











