Moje kanały filmowe:
MINIBLOG
- Shaolin Soccer - Idealna propozycja dla wszystkich osób, które lubią specyficzne połączenia. Mamy ...
- Husk - Raz na jakiś czas lubię obejrzeć tego typu film. "Husk" ...
- Darth Bane #1: Droga zagłady, Drew Karpyshyn - Zachęcony tekstem Pawła, postanowiłem zakupić pierwszy tom z książkowej kolekcji ...
- Gra o tron komiksowo - O tym komiksie będzie bardzo krótko z kilku powodów. OK, ...
- Kot w stanie czystym, Terry Pratchett - Szczerze mówiąc, nie interesowałem się nigdy tym, czy Terry Pratchett ...
Ostatnie komentarze
- Dafdf o Dynamiczny Duet #1 – Ostry mówi, jak to jest z tym polskim komiksem
- ANNA SAMIN o Projekt X – Imprezy wchodzą w nowy wymiar
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Rafał Kawulak o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Karathrace o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Natalia o 104 filmy 2012 – moja lista
Licznik obejrzanych filmów
Znajdziecie mnie na:
Licznik
- 189Odsłon dzisiaj:
- 160Gości dziennie:
Archiwum autora: KoZa
Matrix – Cybernetyczny bóg
Wyobraźcie sobie sen tak prawdziwy, że wydaje się Wam rzeczywistością. Wyobraźcie sobie efekty specjalne tak realistyczne, że zaczynacie się zastanawiać, co jest jawą, a co fikcją. Wyobraźcie sobie film akcji tak zawiły i złożony, że staje się niemalże obrazem filozoficznym… Przed państwem – „Matrix”.
Czym jest Matrix? Andy i Larry Wachowscy, będący zarazem autorami scenariusza, jak i reżyserami, pokusili się o stwierdzenie, że jest on wszystkim, co nas otacza. Widzimy go w każdej sytuacji: gdy oglądamy telewizję, wyglądamy za okno czy płacimy podatki. Czy w takim razie dali nam swoją wizję Boga? Stworzyli świat tak przekonywający i niesamowity, a zarazem tak podobny do tego, który znamy, że niejedna osoba zadała już sobie pytanie: „A jeśli mają rację? Jeśli mój świat jest tylko iluzją i nie mam na to żadnego wpływu?”. Wachowscy na każdym kroku, w każdej scenie próbują udowodnić swoją tezę, że wszyscy żyjemy w słodkiej nieświadomości, wytaczając coraz to bardziej finezyjne argumenty. Cały ten proces przebiega jednak stopniowo, dozując napięcie, dzięki czemu film nie pozwala oderwać wzroku od ekranu przez cały czas trwania. Czytaj dalej
Darth Bane #1: Droga zagłady, Drew Karpyshyn
Zachęcony tekstem Pawła, postanowiłem zakupić pierwszy tom z książkowej kolekcji Gwiezdnych Wojen. Aktualnie zaś jestem już w trakcie czytania… drugiego. Czyli tak, bardzo mi się spodobało. Pomyślałem, że na razie tylko krótko napiszę o „Drodze zagłady”, a szerzej wypowiem się po przeczytaniu wszystkich trzech części.
W tej chwili mogę powiedzieć tyle: warto tej serii dać szansę. Po pierwsze, w stosunku do aktualnych cen książek w Polsce, gwiezdna kolekcja kosztuje dosłownie śmieszne pieniądze. Pierwszy tom jest za 6 zł, każdy kolejny za 14 zł lub 11 zł, jeśli zdecydujemy się na prenumeratę. Po pierwszych dwóch książkach mogę powiedzieć, że to kawał naprawdę przyjemnej fantastyki – takiej do czytania wtedy, kiedy ma się ochotę na intelektualny chillout połączony z porywającą przygodą. Oczywiście, mam wielką nadzieję, że nie tylko pierwsze trzy tomy będą prezentowały taki poziom i że dalej będzie równie dobrze.
Niedługo pewnie napiszę krótko o drugim tomie, zaś po przeczytaniu trzeciego, a tym samem całości mini-cyklu „Darth Bane”, rozpiszę się na pewno znacznie bardziej. :]
Requiem dla snu, Hubert Shelby Jr. – Unikalna powieść, unikalny film
Ten tekst jest częścią cyklu „Książka kontra film”.
Darren Aronofsky ponoć kiedyś powiedział: „Musiałem zrobić film na podstawie tej powieści, gdyż słowa aż palą jej stronice”. Cóż, potwierdzam. Słowa palą stronice. Ale też kadry filmu palą taśmę. Dla mnie „Requiem dla snu” to fenomen niezależnie od formy jego podania.
Powieść można określić wieloma słowami, ale na pewno nie znalazłoby się wśród nich określenie „przystępność”. Na wiele sposobów – jest to po prostu koszmar. Zdania potrafią się ciągnąć na wiele linijek, zapominając zupełnie o takich detalach, jak składnia czy interpunkcja, przy okazji pozornie tracąc sens. Na całą książkę składa się zaś… prawie że jednolity tekst. Żadnych akapitów, jedna ściana tekstu – niezależnie od tego, czy mamy opis, dialog, monolog, strumień myśli czy może dialog na pięć osób. Wszystkim rządzi chaos, po prostu. Gdyby w ten sposób została opisana jakakolwiek inna historia, zapewne bym po prostu odpuścił, uznając autora za grafomana. Natomiast Hubert Shelby pokazał mi swoim „Requiem…”, że najlepszym sposobem na opisanie koszmaru, może być… koszmar właśnie. Czytaj dalej
Zagrałbym w dobrego Spider-Mana…
Od zawsze miałem ochotę na dobrą grę ze Spider-Manem. Pamiętam, że gdy zaczęły się pojawiać pierwsze tytuły na licencji filmu, posiadały tak astronomiczne wymagania, że musiałem obejść się smakiem. A przynajmniej tak mi się wydawało wtedy, że możemy mówić o jakimkolwiek smaku.
Po paru latach, kiedy stałem się szczęśliwym posiadaczem Xboxa 360 (teraz jestem nie mniej szczęśliwym ex-posiadaczem Xboxa), miałem (nie)szczęście pograć w „Spider-Man 3″, bazującego na filmie Raimiego. To był dramat. Ale najwyraźniej byłem w nastroju na samookaleczenie, gdyż grę skończyłem, wytarłem pada z krwi, a pudełko wyrzuciłem za okno, celując w gołębia (napisałbym „Bogu ducha winnego gołębia”, ale jak wiadomo to, dosłownie, gówno prawda, za przeproszeniem). Czytaj dalej
Not Just KoZ #3: Jedi w twojej bibliotece
Autorem tekstu jest Paweł „Sinner” Partyka.
Niedawno w TV przykuła moją uwagę pewna reklama. Rzadko widzę reklamy książek. Tym rzadziej tych w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Nie trzeba było mnie specjalnie namawiać, bym pochylił się nad najnowszą ofertą Edipresse Polska – Kolekcją Książek Star Wars.
Nie ma osoby, która nie słyszała o Gwiezdnych Wojnach. Zdarzyło mi się spotkać kilka osób, które nie oglądały, lecz chociaż kojarzą tytuł. W nadwiślańskim kraju również nie brakuje fanów twórczości George’a Lucasa. Jest to marka, której nikt i nic nie zaszkodzi, nawet odgrzewane kotlety w 3D. Nie spodziewałem się jednak, że w Polsce – kraju o bardzo niskim poziomie czytelnictwa wśród obywateli – ktoś zdecyduje się reklamować taki sposób rozrywki. Kolekcja książek Star Wars to planowana pokaźna kolekcja 26 tytułów orbitujących wokół osi fabularnej znanej nam z filmów. Od starej republiki, poprzez wojny klonów, aż do zemsty Sithów i narodzin Dartha Vadera. Pierwszy tom to początek problemu zarówno dla Jedi, jak i ówczesnych Sithów. „Darth Bane: Droga Zagłady” autorstwa Drew Karpyshyna to tytuł, który musi być przeczytany przez każdego, kto uważa się za fana Gwiezdnych Wojen. Dawno temu, długo przed gwiazdą śmierci i Jar-Jar Binksem pewien chłopak uciekł z rodzinnej planety kopalnianej i dołączył do Imperium Sithów. Mroczni Lordowie zauważyli jego potencjał i wysłali go na Korriban, do Akademii Sithów. Tam właśnie narodził się Bane. Człowiek, który zmieni nie tylko oblicze wojny, ale i całej galaktyki. Czytaj dalej











