Archiwum kategorii: Filmy

Podróż na Tajemniczą Wyspę – Szybki i wściekły Dwayne Johnson i jego driftujące pszczoły

Podróż na Tajemniczą Wyspę - plakat

O ile nie jestem fanem podróżniczo-przygodowego kina familijnego, o tyle na obejrzenie „Wyprawy na Wyspę Tajemnic” miałem kilka powodów. Dwie osoby, cztery słowa. Michael Caine oraz Dwayne Johnson. Czego chcieć więcej?

Oczywiście, odpowiedź na to pytanie brzmi: można chcieć jeszcze dobrego scenariusza, w miarę zgrabnego prezentowania sensownych wartości (w końcu to film familijny) i jako-takich efektów specjalnych, które nie będą polowały z dzidami na nasze oczy. Co ciekawe, „Podróż…” w ogólnym rozrachunku dała mi nie tylko dwóch aktorów, których bardzo lubię, ale też wszystko, co powyżej wymieniłem. Ukryć zaskoczenia nie sposób. Czytaj dalej

Podróż na Tajemniczą Wyspę – Szybki i wściekły Dwayne Johnson i jego driftujące pszczoły

Podróż na Tajemniczą Wyspę - plakat

O ile nie jestem fanem podróżniczo-przygodowego kina familijnego, o tyle na obejrzenie „Wyprawy na Wyspę Tajemnic” miałem kilka powodów. Dwie osoby, cztery słowa. Michael Caine oraz Dwayne Johnson. Czego chcieć więcej?

Oczywiście, odpowiedź na to pytanie brzmi: można chcieć jeszcze dobrego scenariusza, w miarę zgrabnego prezentowania sensownych wartości (w końcu to film familijny) i jako-takich efektów specjalnych, które nie będą polowały z dzidami na nasze oczy. Co ciekawe, „Podróż…” w ogólnym rozrachunku dała mi nie tylko dwóch aktorów, których bardzo lubię, ale też wszystko, co powyżej wymieniłem. Ukryć zaskoczenia nie sposób. Czytaj dalej

Angel-A – I’m on a mission from God

Angel-A - plakat

Premiera filmu „Angel-A” – na tę chwilę czekało przez, bez mała, sześć lat wiele osób. Wielbiciele Luca Bessona mieli nadzieję, iż produkcja ta będzie ostatecznym dowodem na geniusz ich idola – reżysera kilku kultowych filmów, m.in. „Leona Zawodowca” i „Nikity” – który ponownie stanął za kamerą. Natomiast jego zagorzali przeciwnicy, a tych również nie brakuje, liczyli na kolejną wpadkę pokroju chłodno przyjętej „Joanny d’Arc”. Wydaje mi się, że obraz z Jamelem Debbouzem i Rie Rasmussen w rolach głównych dostarczył odrobinę satysfakcji obu wymienionym grupom widzów.

Delektując się czarno-białą panoramą Paryża, poznajemy André (Jamel Debbouze), którywłaśnie zwisa z Wieży Eiffla i błaga o litość. Tak kończą w tym wielkim mieście wszyscy, którzy nie spłacają swoich długów na czas. Można jednak powiedzieć, że szczęście się do niego uśmiechnęło, co prawda szyderczo, ale jednak lichwiarze dali mu czas do północy. Nie mając specjalnie dobrych perspektyw na zdobycie dwudziestu kawałków w sześć godzin, André postanawia zrobić jedyną rozsądną rzecz, czyli skończyć ze swoim marnym, zakłamanym życiem. Biorąc pod uwagę liczbę mostów w mieście zakochanych, utonięcie wydaje się być dość atrakcyjną opcją. Wszystko poszłoby idealnie, gdyby nie to, że na ten sam pomysł wpadła nieszczęśliwa prostytutka, Angela (Rie Rasmussen). André, motywując się resztkami swojej godności, ratuje dziewczynę przed pewną śmiercią. Czytaj dalej

Kevin Smith – Piewca amerykańskich supermarketów

Kevin Smith 01

Kevin Smith jest dla mnie jedną z unikalnych postaci kina – nie tylko amerykańskiego, ale i światowego. Podobnie, jak Woody Allen czy Alfred Hichcock, Smith również ma manierę wplatania siebie w scenariusz i grania w filmach, które sam reżyseruje, zaś jego występy w innych produkcjach dla fanów zawsze są gwarantem przynajmniej kilku wartych uwagi scen. Czy warto jego twórczością się zainteresować? Czy warto go wypatrywać, rozsianego po innych filmach? Wielu osobom może się to wydać kontrowersyjne, ale… tak.

Odpowiedzmy może najpierw na pytanie, czemu uważam, że polecanie Kevina Smitha może być kontrowersyjne. Cóż, wiele osób po prostu uważa go za warchoła, a jego filmy za obrazę majestatu… majestatów. Zdecydowanie licznych majestatów. I, cóż, szczerze mówiąc, czasem ciężko nie przyznać tym kinowym opozycjonistom racji. W końcu mówimy o człowieku, którego filmy noszą takie tytuły, jak „Szczury z supermarketu” czy „Zack i Miri kręcą porno”. Nie brzmi ambitnie. I, gdyby oglądać każdy film kompletnie niezależnie, część z nich taka też jest. Prosta, czasem bez treści, często wulgarna, a dla licznych odbiorców wręcz obraźliwa. Gdy jednak człowiek pozwoli sobie na zanurzenie się w tym absurdzie, zauważy, że Kevin Smith bawi się ze swoim widzem. I to naprawdę wybornie. Czytaj dalej

Kot w Butach – videorecenzja filmu

Zapraszam na videorecenzję filmu o futrzaku w kaloszach. Bardzo sympatyczna animacja, której niestety zabrakło tego „czegoś”. Miłego oglądania!

A dla wolących czytać: tradycyjna wersja tekstowa.

Strona 1 z 431234567...Ostatnia »