Archiwum kategorii: Recenzje DVD

Batman: Year One – Gacek i epickie DVD

Batman Rok Pierwszy - okładka

Z edycjami DVD – a raczej ich recenzowaniem – styczność mam dopiero od niedawna. Jasne, od wieków z nich korzystam, ale wcześniej się niezbyt często zastanawiałem, co sprawia, iż jedno wydanie jest dobre, a drugie już nie. „Batman: Rok Pierwszy” w swojej edycji płytowej zdecydowanie jest dla mnie przykładem pozytywnym, który najwyraźniej stanie się też przykładem wskaźnikowym.

Wiem, że pisałem już de facto o wszystkich składowych tego wydania, ale przypadło mi ono do gustu do tego stopnia, że postanowiłem jeszcze na deser dorzucić kilka ciepłych słów. Chciałbym, żeby więcej superbohaterskich animacji zostało tak wydanych w Polsce, w szczególności, że wiele z nich na to naprawdę zasługuje (niestety, jeszcze nie o wszystkich wspominałem na swoim blogu, ale mam na myśli między innymi „Public Enemies” z Batmanem i Supermanem czy „Batman: Under the Red Hood”). Czytaj dalej

Rytuał DVD – Rzecz o scenach wyciętych

Rytuał DVD

Niestety, relatywnie rzadko zdarza mi się oglądać wersje reżyserskie. Nawet częściej o nich czytam, niż osobiście widuję. Powodem jest głównie niska dostępność. Jak się dowiedziałem po zrecenzowaniu DVD „Sucker Punch”, istnieje reżyserka wersja tego filmu. Gdzie ją dostać? Nie wiem. Znajomy dał mi również cynk, że kochany przeze mnie obraz „Watchmen” również posiada wersję reżyserską, siłą rzeczy – jeszcze bardziej rozbudowaną. Gdzie ją dostać? Nie wiem. Oczywiście, mówimy o źródłach legalnych. To są filmy, które chciałbym mieć w możliwie pełnej (jakby istniały stopnie pełności) edycji na swoje półce. Czytaj dalej

Dziewczyna w czerwonej pelerynie – Czerwony Kapturek: Historia seksowna

Dziewczyna w czerwonej plerynie - okładka

Zrobienie dorosłej wersji historii o Czerwonym Kapturku, bez dodawania do tytułu trzech liter X, proste według mnie nie jest. Może dlatego też co jakiś czas ktoś podejmuje ten temat, najwyraźniej lubiąc wyzwania. Była już gra „The Path” ze studia Tale of Tales, teraz zaś przyszła pora na film od twórców… cóż, „Zmierzchu”.

Obiecałem sobie, że nie będę oceniał „Dziewczyny w czerwonej pelerynie” przez pryzmat faktu, iż reżyser realizował wcześniej wspomnianą sagę o – hm – połyskliwych wampirach-licealistach. Takie uprzedzenie nie jest fair. Co prawda, bronienie się przed nim też nie jest proste, w szczególności, gdy jeden z bohaterów ma fryzurę „na Pattisona” (zwanego też „Panem Dynią”). Co więcej, scenariusz po prostu ocieka wątkami romansowymi. Innymi słowy, widać, że „Dziewczyna” miała być czymś w miarę świeżym, ale twórcy chcieli mieć zapewnioną większą szansę na solidny dochód, więc postanowili zaczerpnąć z tego, co już się świetnie sprzedało. Czytaj dalej

Tożsamość – Świetny film-zagadka

Tożsamość - plakat

Przyznaję, że motyw zaniku pamięci połączony z mroczną, zakręconą fabułą jest czymś, co mi się chyba nigdy nie znudzi. Owszem, najlepszy film w tej kategorii już powstał. „Memento” Christophera Nolana raczej nic nigdy nie przebije (choć mam nadzieję, że ktoś mnie jeszcze kiedyś miło zaskoczy). Niemniej jednak, kolejne tego typu produkcje, w których główny bohater składa ze skrawków swoją przeszłość i stara się przy okazji nie przyjąć zbyt dużo ołowiu, zawsze przyjmuję z otwartymi ramionami. A później chętnie polecam znajomym, jeśli są tak dobre, jak chociażby „Tożsamość”.

W tym wypadku naszym zapominalskim jest dr Martin Harris (czyli jeden z moich ulubieńców, Liam Neeson), który przyjechał z żoną do Berlina na konferencje naukową. Niestety, zapominanie zaczęło się od zostawienia części bagażu na lotnisku. Podczas szybkiego kursu powrotnego z hotelu po swoją zgubę, Martin ma „szczęście” uczestniczyć w solidnych rozmiarów wypadku drogowym, przez co trafia do szpitala. Los chciał, iż doktorowi nic poważniejszego się nie stało i na własne życzenie mógł wrócić do hotelu. Sęk w tym, że tam już czekał inny Martin Harris. Jeszcze większym problemem okazał się fakt, że też przyjechał z żoną na konferencję do Berlina. Z tą samą żoną, z którą przyjechał „nasz” dr Martin Harris. Czytaj dalej

Sucker Punch DVD – niecodzienny pokaz artystyczny po raz drugi

Sucker Punch DVD - okładka

Jak obiecałem przed wyjazdem, przyszła pora na zrecenzowanie „Sucker Punch” w wydaniu DVD. Przyznaję, że pierwszy raz zabieram się do takiego tematu i postanowiłem pisać „na czuja”. Jeśli po skończonej lekturze uznacie, że zdecydowanie brakuje jakichś wiadomości albo jeszcze coś Was interesuje, dajcie koniecznie znać. W komentarzach rozwieję wszelkie wątpliwości, a w następnych tekstach będę się starał od razu zawierać wszystkie wymienione przez Was informacje.

Jest to też o tyle specyficzna sytuacja, że sam film już recenzowałem – zaraz po wyjściu z seansu. Dlatego też postanowiłem się teraz posłużyć cudownym dzieckiem Internetu, czyli hiperłączem. Zachęcam do przeczytania mojej recenzji „Sucker Punch” lub też do jej obejrzenia – materiał video wklejam poniżej. Jest więc coś i dla wzrokowców i dla słuchowco-wzrokowców. W skrócie napiszę tylko, że o ile film Zacka Snydera bardzo nie podszedł krytykom, ja się w nim zakochałem. Konwencja wizualna jest – według mnie – po prostu cudowna i chociażby dlatego warto się z tą produkcją zapoznać. Czytaj dalej

Strona 2 z 212