Moje kanały filmowe:
MINIBLOG
- Darth Bane #1: Droga zagłady, Drew Karpyshyn - Zachęcony tekstem Pawła, postanowiłem zakupić pierwszy tom z książkowej kolekcji ...
- Dziewczyna w czerwonej pelerynie - rozwiązanie konkursu - Najwyższa pora na ogłoszenie wyników w konkursie z filmem na ...
- Fanboys - Intrygujący film - bardzo ciekawie łączy motywy kina drogi z ...
- Gra o tron komiksowo - O tym komiksie będzie bardzo krótko z kilku powodów. OK, ...
- Husk - Raz na jakiś czas lubię obejrzeć tego typu film. "Husk" ...
Ostatnie komentarze
- Dafdf o Dynamiczny Duet #1 – Ostry mówi, jak to jest z tym polskim komiksem
- ANNA SAMIN o Projekt X – Imprezy wchodzą w nowy wymiar
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Rafał Kawulak o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Karathrace o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Natalia o 104 filmy 2012 – moja lista
Licznik obejrzanych filmów
Znajdziecie mnie na:
Licznik
- 190Odsłon dzisiaj:
- 160Gości dziennie:
Archiwum kategorii: Recenzje gier
Zombie Driver – Dobry polski odmózg
Zawsze byłem fanem niemalże wszystkiego, co związane z zombie. Filmy o żywych trupach to obowiązkowy punkt każdego szanującego się maratonu z horrorami, a gry o osobach umarłych, ale ciągle na chodzie na ogół gwarantowały masę niezłej rozwałki, niekoniecznie na wysokim poziomie. Z wiekiem zaś coraz bardziej polubiłem tytuły, które pozwalają na półgodzinną odskocznię od akurat wykonywanej pracy. Na styku tych dwóch zakresów znajduje się gra, którą dziś się zajmiemy. Zombie Driver.
Mimo iż gra studia EXOR Studios została wydana tylko po angielsku, jest to nasz rodzimy produkt. Szczerze mówiąc, przez długi czas nie miałem o tym pojęcia i dowiedziałem się tylko przypadkiem. Nie jest to może, co prawda, produkcja, która zapisała się złotymi zgłoskami w annałach komputerowej rozrywki, ale po licznych aktualizacjach stała się odmózgiem wartym rozważenia, w szczególności, jeśli akurat trafi się na promocję na Steamie. Czytaj dalej
Zuma Deluxe – Zuma – po prostu
Zuma – tytuł, który wielu graczom kojarzy się z zarwanymi nocami. Wbrew pozorom nie jest to żaden eRPeG, massive on-line shooter czy RTS, lecz… gra logiczna. Za to jaka! W ciągu kilku lat została wielokrotnie nagrodzona, doczekała się kilku raczej przeciętnych klonów i trafiła na astronomiczną liczbę platform. W tym również na microsoftowe Xpudełko za pośrednictwem Xbox Live Arcade.
Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy muszą znać tego klasyka, więc małe streszczenie zasad zdecydowanie tej grupie czytelników się należy. Otóż, Zuma jest sztandarowym przykładem gry logicznej. Wcielając się w postać kamiennej żaby (no co? To i tak mniejszy hardcore od szczerbatej łopaty z Viva Pinata, nie?), mamy za zadanie obronić naszą pozycję, która jest szturmowana przez krwiożercze kulki. No dobra, po prostu kulki. Grunt, że naszym celem jest układanie ciągów przynajmniej trzech kulek tego samego koloru, co powoduje ich zniknięcie. Korzystając z rozmaitych power-upów i tworząc coraz bardziej zakręcone ciągi combosów, musimy wytrzymać tak długo, aż wrednym azteckim bogom skończy się zapas kamieni. Oczywiście, w trybie „survival” bogowie mają najwyraźniej sakiewkę bez dna tudzież naprawdę sprawne kamieniołomy, co dla naszej żaby bywa śmiertelnie frustrujące. Dosłownie.
Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.











