Archiwum kategorii: Książki

Tęsknota atomów – Niespełniony fizyk na tropie aniołów

Tęsknota atomów

Nigdy nie próbowałem sił z niemieckimi kryminałami, ale liczba nagród zebranych przez „Tęsknotę atomów” Linusa Reichlina oraz całkiem kuszący opis sprawiły, że miałem ochotę zmienić ten stan rzeczy. Niestety, jest to jedna z tych historii, które stanowią dowód na to, że ładne streszczenie na tylnej okładce i deszcz atrakcyjnych tytułów to czasem za mało.

Jensenowi zostało tylko kilka dni do wczesnej emerytury. Jego żona zmarłą parę lat wcześniej, zostawiając go z małą fortuną. Co prawda, nie planuje korzystać z tych pieniędzy, ale i tak ciężko powiedzieć, by ta sytuacja przysporzyła mu przyjaciół czy popularności na brugijskiej komendzie. Los chciał, że te kilka ostatnich dni nie mogło przebiec spokojnie. Na krzesło przed jego biurkiem trafił niejaki pan Ritter, który ma wrażenie, że ktoś chce go zabić. Przy okazji, jest – mówiąc dosłownie – zalany w sztok. Jensen odwozi go do hotelu, by się upewnić, że potencjalni agresorzy są tylko wymysłem zakonserwowanego alkoholem umysłu. Na miejscu jednak się okazuje, że w pokoju przebywa również dwóch synów Rittera, którzy ostatnio intensywnie modlą się do aniołów. Następnego dnia ich ojciec jest martwy, chłopcy zniknęli, a Jensen zostaje z tym całym bałaganem sam. Albo tak mu się tylko wydaje. Do jego domu trafia niewidoma kobieta, O’Hara, którą zainteresowała sprawa Rittera, zaginionych chłopców oraz… uzdrowicielki, niejakiej Esperanzy, która miała najprawdopodobniej z tym wszystkim związek. Przy okazji, owa Esperanza może być również zamieszana w śmierć męża O’Hary, ale żeby się czegokolwiek dowiedzieć, obydwoje muszę polecieć najpierw do Stanów, a później, jak wskazują poszlaki, do Meksyku. Czytaj dalej

Tęsknota atomów – Niespełniony fizyk na tropie aniołów

Tęsknota atomów

Nigdy nie próbowałem sił z niemieckimi kryminałami, ale liczba nagród zebranych przez „Tęsknotę atomów” Linusa Reichlina oraz całkiem kuszący opis sprawiły, że miałem ochotę zmienić ten stan rzeczy. Niestety, jest to jedna z tych historii, które stanowią dowód na to, że ładne streszczenie na tylnej okładce i deszcz atrakcyjnych tytułów to czasem za mało.

Jensenowi zostało tylko kilka dni do wczesnej emerytury. Jego żona zmarłą parę lat wcześniej, zostawiając go z małą fortuną. Co prawda, nie planuje korzystać z tych pieniędzy, ale i tak ciężko powiedzieć, by ta sytuacja przysporzyła mu przyjaciół czy popularności na brugijskiej komendzie. Los chciał, że te kilka ostatnich dni nie mogło przebiec spokojnie. Na krzesło przed jego biurkiem trafił niejaki pan Ritter, który ma wrażenie, że ktoś chce go zabić. Przy okazji, jest – mówiąc dosłownie – zalany w sztok. Jensen odwozi go do hotelu, by się upewnić, że potencjalni agresorzy są tylko wymysłem zakonserwowanego alkoholem umysłu. Na miejscu jednak się okazuje, że w pokoju przebywa również dwóch synów Rittera, którzy ostatnio intensywnie modlą się do aniołów. Następnego dnia ich ojciec jest martwy, chłopcy zniknęli, a Jensen zostaje z tym całym bałaganem sam. Albo tak mu się tylko wydaje. Do jego domu trafia niewidoma kobieta, O’Hara, którą zainteresowała sprawa Rittera, zaginionych chłopców oraz… uzdrowicielki, niejakiej Esperanzy, która miała najprawdopodobniej z tym wszystkim związek. Przy okazji, owa Esperanza może być również zamieszana w śmierć męża O’Hary, ale żeby się czegokolwiek dowiedzieć, obydwoje muszę polecieć najpierw do Stanów, a później, jak wskazują poszlaki, do Meksyku. Czytaj dalej

Tak bardzo chciał być człowiekiem, Tadeusz Markowski

Tak bardzo chciał być człowiekiem, Tadeusz Markowski

Ten tekst jest częścią cyklu „Archiwa Polskiej Fantastyki”.

Pierwszy raz od czasów przeczytania „Bogów naszej planety” trafiłem na naprawdę przyzwoitą propozycję z mniej popularnych archiwów polskiej fantastyki. Mogę co prawda powiedzieć: oczywiście, ponownie mamy do czynienia z najwyraźniej niezwykle popularnym tematem zacierania się granicy między ludźmi a robotami czy ekspansji na galaktyczne rubieże. Tym razem, w przeciwieństwie do takiego na przykład „Raportu z rezerwatu”, nie miałem wrażenia, że czytam średnio fascynujący i jeszcze mniej udany fabularyzowany traktat filozoficzny. Czytaj dalej

Tajny wywiad cara Grocha, Andriej Bielanin – Miłe czytadełko, tym razem z Rosji

Tajny wywiad cara Grocha - okładka

Poszukując lektury lekkiej i przyjemnej, która odciążyłaby skołatany umysł po przygodzie z „Lękiem i odrazą w Las Vegas”, w moje dłonie wpadł „Tajny wywiad cara Grocha”. Koncept jest prosty – oto przez przypadek do baśniowej krainy trafił Nikita Iwanowicz, z zawodu milicjant. Choć sceneria to dla niego całkowicie nowa, z obowiązku pilnowania ładu i spokoju nikt towarzysza Iwanowicza nie zwolnił. Dlatego też nasz bohater zaciąga się do służby u cara Grocha, by zapewnić mu fachową pomoc i zorganizować pierwszy posterunek milicji w bajkowym Łukoszkinie. Ot, pomysł przyjemny i zrealizowany z miłą lekkością pióra.

Jak łatwo się domyślić, w „Tajnym wywiadzie…” przeplata się zdroworozsądkowe, biurokratyczne myślenie milicjanta z baśniowymi realiami i motywami. Mamy tu z jednej strony przesłuchania i śledztwa, z drugiej zaś Babę Jagę i magię. Początkową miałem problem kupić ten pomysł. Nie ze względu na samą konstrukcję powieści, a raczej z powodu mojego negatywnego nastawienia (które pojawiło się ot tak, bez wyraźnego powodu). Lekkie pióro Andrieja Bilanina szybko jednak przełamało mój sceptycyzm, zaś multum zabawnych sytuacji pozwoliło się oswoić z faktem, że „Lęk i odraza…” zniszczyły moją psychikę. Czytaj dalej

Tajny wywiad cara Grocha, Andriej Bielanin – Miłe czytadełko, tym razem z Rosji

Tajny wywiad cara Grocha - okładka

Poszukując lektury lekkiej i przyjemnej, która odciążyłaby skołatany umysł po przygodzie z „Lękiem i odrazą w Las Vegas”, w moje dłonie wpadł „Tajny wywiad cara Grocha”. Koncept jest prosty – oto przez przypadek do baśniowej krainy trafił Nikita Iwanowicz, z zawodu milicjant. Choć sceneria to dla niego całkowicie nowa, z obowiązku pilnowania ładu i spokoju nikt towarzysza Iwanowicza nie zwolnił. Dlatego też nasz bohater zaciąga się do służby u cara Grocha, by zapewnić mu fachową pomoc i zorganizować pierwszy posterunek milicji w bajkowym Łukoszkinie. Ot, pomysł przyjemny i zrealizowany z miłą lekkością pióra.

Jak łatwo się domyślić, w „Tajnym wywiadzie…” przeplata się zdroworozsądkowe, biurokratyczne myślenie milicjanta z baśniowymi realiami i motywami. Mamy tu z jednej strony przesłuchania i śledztwa, z drugiej zaś Babę Jagę i magię. Początkową miałem problem kupić ten pomysł. Nie ze względu na samą konstrukcję powieści, a raczej z powodu mojego negatywnego nastawienia (które pojawiło się ot tak, bez wyraźnego powodu). Lekkie pióro Andrieja Bilanina szybko jednak przełamało mój sceptycyzm, zaś multum zabawnych sytuacji pozwoliło się oswoić z faktem, że „Lęk i odraza…” zniszczyły moją psychikę. Czytaj dalej

Strona 1 z 291234567...Ostatnia »