Archiwum kategorii: Recenzje książek

Agent JFK #1: Przemytnik, Miroslav Żamboch – Quo vadis, Żamboch?

Agent JFK - okładka

Z lekturą każdej kolejnej książki Miroslava Żambocha robi mi się coraz bardziej… smutno. To facet, który napisał kiedyś nietuzinkowego „Sierżanta”, proste, ale nieziemsko wciągające „Bez litości” czy uwielbiane przeze mnie „Na ostrzu noża” z Koniaszem w roli głównej. Naprawdę, jeśli nie znacie tych książek, a lubicie przygodową fantastykę, polecam sięgnąć po nie. Po tych powieściach coś się stało… Co? Nie wiem. Może Żamboch zakochał się sam w sobie? Możliwe. Grunt, że zaczęły pojawiać się takie potworki, jak „Wylęgarnia” czy, o zgrozo, „Mroczny zbawiciel”. A teraz „Agent JFK”… Do dziś nie wierzę, że to, co przeczytałem, nie tylko ktoś napisał, ale – co więcej – że ktoś to wydał… Czytaj dalej

Allah 2, Mieszko Zagańczyk – recenzja

Mieszko Zagańczyk, Allah 2.0

Zastanawialiście się kiedyś, jak Internet będzie wyglądał za parę lat? Może dalej będziemy korzystali z ukochanej przez wszystkich użytkowników przeglądarki Microsoftu? A może… po prostu będziemy się w sieci zanurzać? Takie korzystanie z wirtualnej rzeczywistości na pewno byłoby kuszące. I zapewne dosyć groźne – przynajmniej dla początkujących. Tego samego zdania był najwyraźniej Mieszko Zagańczyk, gdy siadał do pisania swojej pierwszej powieści – „Allaha 2.0”.

Zak jest hakerem. I to całkiem niezłym hakerem, choć niektórzy mówią, że jest wręcz… najlepszy na świecie. W końcu jako pierwszy złamał najgroźniejsze zabezpieczenia jednaj z multikorporacji i wykradł z niej dane. Fakt, że były one nieistotne, a sam włam był w dużej mierze dziełem przypadku i szczęścia, został już przemilczany. Za to jeszcze szerszym echem odbiło się po sieci to, co spotkało Zaka – trafił do więzienia korporacji Pao, utworzonego w Nowym Hongkongu na… Grenlandii. Po półrocznej odsiadce w karcerze uśmiechnęło się do niego szczęście. Ponownie. Dostał propozycję nie do odrzucenia – jeśli pójdzie na współpracę z żoną członka zarządu, odzyska wolność. Zadanie jest proste. Musi „jedynie” odzyskać dłoń pewnego świętego. Dłoń Jana Pawła II. Czytaj dalej

Alpha Team, Robert J. Szmidt – wrażenia z lektury

Alpha Team

Po raz kolejny miałem wrażenie, iż Fabryka Słów miała ochotę mnie – jako swojego czytelnika – po prostu naciąć. Gdy zacząłem lekturę „Alpha Team”, pierwsze opowiadanie wydawało mi się dziwnie znajome. Po przewertowaniu paru stron okazało się, że nie ma się czemu dziwić – toż to wstęp do „Apokalipsy według Pana Jana”…

Tak, Fabryka Słów przedrukowała w „Alpha Team” część innej powieści, nawet nie uprzedzając czytelnika. Na szczęście, pozostałe pozycje w zbiorze nie grożą już takim zawodem – nie zmienia to jednak faktu, iż czytelnikom „Apokalipsy…” automatycznie odpada ok. 20% zawartości książki. Innymi słowy: taki zakup przestaje się opłacać, a w przypadku wyłożenia gotówki bez pełnej świadomości zawartości można poczuć się trochę oszukanym. Czytaj dalej

Bogowie naszej planety, Aleksandra Szarłat oraz Ewa Szymańska

Bogowie naszej planety

Ten tekst jest częścią cyklu „Archiwa Polskiej Fantastyki”.

Zdarzyło mi się kiedyś – naprawdę kawał czasu temu – zakupić cały stos polskiej fantastyki z lat 80-tych za jakieś śmieszne pieniądze. Wykonana ołówkiem notka po wewnętrznej stronie okładki przypomina mi, że cena oscylowała w okolicach… złotówki za sztukę. Jak się więc zapewne domyślacie, żal było ominąć taką okazję.

W ten sposób w moje ręce trafili między innymi „Bogowie naszej planety”.

Powieść jest osadzona w bliżej niesprecyzowanym okresie, lecz sądząc po opisywanej technologii, zapewne można byłoby strzelać w okolice lat 60-tych XX wieku. Głównym bohaterem jest bezimienny – czy raczej: początkowo nie zdradzający swej tożsamości – mężczyzna, którego pamiętnik właśnie czytamy. Intryga kręci się wokół notatek niesamowitego człowieka, którego znaleziono kiedyś nieprzytomnego w lasach Kanady. Po początkowym okresie kompletnego braku kontaktu ze światem, zaczął się z czasem kontaktować z lekarzami na migi, by później w niezwykłym tempie oponować trzy języki i wszystkie nauki ścisłe. Niestety, po roku bytności w sanatorium zmarł, zaś wszystkie osoby, które miały styczność z jego notatkami – zmarły w niewyjaśnionych okolicznościach. I właśnie zdobycie owych zapisków jest celem głównego bohatera. Czytaj dalej

Burzowe Kocię, Maja Lidia Kossakowska – w świecie fantazji nie dzieje się najlepiej

Burzowe kocię - okładka książki

Jako że postanowiłem przeczytać całą tetralogię „Upiór Południa”, przyszła pora na podsumowanie wrażeń z trzeciego tomu. Ponownie pojawia się motyw samotnego mężczyzny, walczącego nie tylko z upiorami własnej przeszłości, ale i teraźniejszymi problemami. W porównaniu do „Czerni”„Pamięci umarłych”, to właśnie „Burzowe Kocię” jest najbardziej naszpikowane fantastyką. Tym razem naszym głównym bohaterem jest niejaki Troyden – znany również jako Jakub – weteran walk po stronie sił USA. Niestety, ostatnią akcję bojową przypłacił zdrowiem nie tylko fizycznym, ale po części też psychicznym. Wiedząc, że nie jest z nim szczególnie dobrze, początkowo nie przejmuje się dosyć specyficzną wizją… Czytaj dalej

Strona 1 z 201234567...Ostatnia »