Moje kanały filmowe:
MINIBLOG
- Shaolin Soccer - Idealna propozycja dla wszystkich osób, które lubią specyficzne połączenia. Mamy ...
- Husk - Raz na jakiś czas lubię obejrzeć tego typu film. "Husk" ...
- Darth Bane #1: Droga zagłady, Drew Karpyshyn - Zachęcony tekstem Pawła, postanowiłem zakupić pierwszy tom z książkowej kolekcji ...
- Gra o tron komiksowo - O tym komiksie będzie bardzo krótko z kilku powodów. OK, ...
- Kot w stanie czystym, Terry Pratchett - Szczerze mówiąc, nie interesowałem się nigdy tym, czy Terry Pratchett ...
Ostatnie komentarze
- Dafdf o Dynamiczny Duet #1 – Ostry mówi, jak to jest z tym polskim komiksem
- ANNA SAMIN o Projekt X – Imprezy wchodzą w nowy wymiar
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Rafał Kawulak o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Karathrace o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Natalia o 104 filmy 2012 – moja lista
Licznik obejrzanych filmów
Znajdziecie mnie na:
Licznik
- 197Odsłon dzisiaj:
- 160Gości dziennie:
Archiwum kategorii: Podróże
Wspomnienia z Hawajów #02: „Kulinarnie”
Wspomnienie #03 „Pół bochenka chleba proszę…”
Podobna prośba kilka razy spotkała się z naprawdę zaskoczonym spojrzeniem sprzedawców. Podczas krótkiego pobytu w Chicago próbowałem w kilku miejscach – „spożywczakach” w Downtown – zakupić parę bułek, ser i szynkę, żeby zrobić sobie kanapki na poranny lot do Honolulu (amerykańskie linie lotnicze nawet przy najdłuższych międzystanowych lotach nie oferują poczęstunku; wszystko, poza napojami bezalkoholowymi, jest płatne, a i to wyłącznie kartą).
Jak się okazało, kupienie chleba w centrum Chicago jest po prostu niemożliwe! A przynajmniej nie było możliwe w żadnym z pięciu sklepów „spożywczych”, do których trafiłem. Były za to Skittelsy, Cola, chipsy i cała gama muffinów. Wizyty w podobnych marketach były jedną z przyczyn, dla których przestałem aż tak bardzo dziwić się otyłością mieszkańców USA. Czytaj dalej
Wspomnienia z Hawajów #01: „Ogólnie”
Tak mi się jakoś w życiu poszczęściło, że już w wieku 22 lat miałem możliwość odwiedzenia Hawajów. Nie wynikało to z faktu, że sypiam na złotym posłaniu, a z tego, iż „po prostu” miałem szczęście wygrać konkurs, którego twórcy postanowili spełnić jakieś moje marzenie. Owym marzeniem było wylądowanie na wschodnim wybrzeżu Stanów, zakupienie Forda Mustanga i przejechanie nim całego Route 66. Oczywiście, z obowiązkowym skokiem w bok na wysokości Texasu – nie można w takiej sytuacji nie zjeść prawdziwego steku z prawdziwej, teksańskiej krowy. Jednak budżet konkursu na podobny wyjazd był po prostu zbyt mały – bez problemu jednak starczyło na wysłanie mnie tam, gdzie różnica czasowa względem Polski wynosi już 12 pełnych godzin. Tak oto wylądowałem na Hawajach, w Stanie Aloha. Czytaj dalej











