Archiwum kategorii: Recenzje gier

Assassin’s Creed 2 – Ten lepszy z zabójców

ac2

Do dziś bardzo dobrze pamiętam pierwszą część Assassin’s Creed. To bodaj jedyna gra, przy okazji której wylałem prawdziwe morze tekstu tylko po to, by w ogólnym rozrachunku postawić jej siódemkę w dziesięciostopniowej, gaminatorowej skali. Tytuł z niesamowitym potencjałem, który nie mniej niesamowicie został zmarnowany. Czy Ubisoft uczy się na swoich błędach?

Tak.

W wielkim skrócie można byłoby całą recenzję zmieścić w jednym zdaniu – przygody Ezio są dokładnie tym samym, czym były perypetie Altaira, tyle że z chirurgicznie wyciętymi prawie wszystkimi błędami i niedopracowanymi elementami. Naprawdę, jestem pod wrażeniem. Ciężko mi przypomnieć sobie inną serię, w przypadku której twórcy aż do tego stopnia wzięliby pod rozwagę wypowiedzi graczy i recenzentów (tudzież graczy-recenzentów).

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Assassin’s Creed – Rach, ciach, skok, salto i… gleba, w piach…

cover

Niektórzy zagorzali fani next-genowych next-genów już pewnie po przeczytaniu samego tytułu tej recenzji szukają namiarów na mnie w książce telefonicznej i zapewne ich zamiary do szlachetnych nie należą. Wiernie uprzedzam – ten tekst nie jest peanem na cześć wspaniałości Assassin’s Creed. Owszem, to gra z potencjałem (i to niewykorzystanym). Owszem, programiści z Ubisoft Montreal wpakowali w swoje dziecko masę sterydów, dzięki czemu pięknie wygląda, daleko skacze i nieźle wywija żelazem, mordując setki strażników i… zaraz, „mordując setki strażników”? Jeśli w tym momencie i Wy wyczuwacie pewną – oczywiście, delikatną i subtelną – sprzeczność między „Kredem Assassyna” i „rzezią na masową skalę”, to… cóż, mogę tylko powiedzieć „wolcome in da club”…

Gra zaczyna się dosyć ostro – poznajmy Al-Taira, jednego z najwyższych rangą zabójców. Właśnie jest o krok od zdobycia potężnego artefaktu, który jest pożądany przez jego mistrza. Niestety, w tym samym momencie na scenie pojawiają się Templariusze. Al-Tair, zamiast postępować po cichu – jak kodeks grzecznego assassyna przykazał – rzuca się na wrogów z obnażonym mieczem i dostaje… nie, nie artefakt – łomot.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

ATV Offroad Fury Pro – Adrenalina zakazana

ATV Offroad Fury Pro

Znudziłeś się Sega Rally? Lubisz cztery kółka, ale nie koniecznie musisz mieć dach nad głową? A może lubisz czasem sprawdzić swoje umiejętności na motorze? Jeśli odpowiedziałeś twierdząco na powyższe pytania, to może się okazać, że ATV Offroad Fury Pro jest grą właśnie dla Ciebie. I dla tych wszystkich, którzy po prostu lubią lekko trącące arcadem wyścigi w błocie.

Tym, co rzuca się w oczy jako pierwsze, jest kilka typów pojazdów, czego – szczerze mówiąc – po samym tytule się nie spodziewałem. Myślałem, że dane mi będzie jedynie skakać po hopkach na quadach i… tyle. A tu miłe zaskoczenie – do dyspozycji dostaliśmy również motory crossowe, buggy, wozy rajdowe, ciężarowe i skutery śnieżne. Zaskoczenie jest tym silniejsze, że nawet na stacjonarnych konsolach mało który tytuł może się poszczycić taką różnorodnością. Ale. Tak, oczywiście, musi być pewne „ale”, żeby graczowi nie było zbyt dobrze. Jak się szybko okazuje po przeprowadzeniu krótkich testów, ATV prowadzi się niemal identycznie jak motor crossowy, a buggy to wypisz wymaluj samochód rajdowy, tyle że trochę wolniejszy… W rzeczywistości mamy dwie silnie zróżnicowane grupy pojazdów – są to: ATV i motor kontra cała reszta dostępnego żelastwa. Całe szczęście, w tym wypadku mamy już do czynienia z dwoma zupełnie różnymi modelami prowadzenia, co ostatecznie i tak wychodzi twórcom ze studia Climax na plus.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Batman: Arkham Asylum – recenzja (Xbox 360)

Batman

Czasem jakość uderza w gracza niczym grom z jasnego nieba. Wiedziałem, że Batman będzie dobry. Nie wiedziałem, że aż tak.

Są takie chwile w życiu recenzenta, kiedy naprawdę człowiek żałuje, iż nie może chociaż na chwilkę rzucić okiem w najbliższą przyszłość. Chciałbym sprawdzić, jak Arkham Asylum zniesie próbę czasu. Czy za rok nadal będzie tak przerażająco grywalne i sugestywne, jak w tej właśnie chwili. Gdy stawiałem dychę Tormentowi, od premiery samej gry minęło już wtedy kilka dobrych lat i w znacznie lepszym stopniu zdawałem sobie sprawę z jak ponadczasowym tytułem miałem do czynienia. Wystawienie GTA IV maksymalnej noty też było dalekie od ruletki. Ten artyzm emanował z każdego fragmentu kodu. A co z Batmanem? Czuję, że w tym wypadku jest to krok znacznie odważniejszy niż w przypadku dwóch poprzednich tytułów… Ale niech będzie, raz KoZie śmierć! Panie i panowie, przedstawiam trzecią dyszkę w historii moich recenzji. Batman: Arkham Asylum.

Cały tekst możecie przeczytać w portalu Gaminator.pl…

Battlefield 2 – Strzelanina zorganizowana

Battlefield 2

Zasadniczo, świat sieciowych shooterów dzieli się na dwie duże grupy. Takie, w których łączysz się z serwerem i nawet będąc samotnym, wolnym strzelcem, masz kupę rzeczy do roboty – zabić tego po lewej, zabić tego po prawej… w skrócie: zabić wszystkich. Innymi słowy – przyjemny, niezobowiązujący deathmatch w porywach do luźnego team deathmatchu, w którym Twoim celem jest tylko połowa graczy na danym serwerze. Drugi typ gier, to te, które do zabawy na sensownym poziomie wymagają zaangażowania szarych komórek oraz grupy – tak pi razy drzwi – 10 zgranych osób, by móc wkopać przeciwnikowi przy pomocy wszelkiego typu osprzętu. Battlefield 2 to sztandarowy przykład tego drugiego przypadku.

Seria Battlefield była, jest i zapewne będzie po wieki wieków marką EA. O dziwo – co zapewne wielu może zaskoczyć – nie jest to typowy dla tego developera materiał do odcinania kuponów. Jedynka cieszyła się uznaniem, a dwójka – najwyraźniej – kontynuuje dobrą tradycję. Tę tajemnicę mogę Wam już zdradzić na początku – Battlefield 2 to naprawdę dobra gra. Teraz trzeba już „tylko” odpowiedzieć na pytanie, co stanowi o jego jakości.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Strona 2 z 281234567...Ostatnia »