Archiwum kategorii: Recenzje gier

Defense Grid The Awakening – Jak narkotyk

Defense Grid

Zdarzyło mi się kilka razy w życiu grać w produkcje typu tower defence. Kilka pól, na których możemy stawiać własne wieżyczki, jakiś skarb, którego musimy bronić, oraz – rzecz jasna – cała plejada maszkar, które do owego skarbu chcą się nam dobrać. Nic szczególnie atrakcyjnego. Zabawa dobra na maksymalnie kwadrans, po którym pozostaje już tylko nuda. Jak się jednak ostatnio przekonałem, można z gatunku tower defence wycisnąć nie tylko siódme, ale i piętnaste poty, tworząc tym samym grę uzależniającą nie gorzej od niejednej używki. Tak powstało Defense Grid: The Awakening.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Dragon Ball Z: Burst Limit – Kamehameha, i wszystko jasne

Dragon Ball Z Burst Limit

Właściciele Xboxów przez długi czas nie mieli szczęścia do gier z Dragon Ballem w tytule. Głównie z tego względu, że… po prostu ich nie było. Na PlayStation 2 ciągle pojawiały się nowe odsłony przygód Goku i spółki, a na next-genach nic, pusto. Cisza została przerwana dopiero przez Burst Limit, który miał zmieść wszystkich z nóg. I jak, zmiótł

Seria Budokai znana z PS2 zyskała sobie przez lata naprawdę sporą popularność. I nic dziwnego, w ostatnich odsłonach pokrywała fabularnie Dragon Balla od serii Z do GT, zalewając gracza dziesiątkami postaci znanych z anime. To robiło wrażenie, w szczególności, że faktycznie miało się wrażenie uczestnictwa w ulubionej kreskówce z lat młodzieńczych. Trzeba to przyznać, takie samo uczucie towarzyszy również zabawie z Burst Limit, ale… coś zostało zgubione w procesie developerskim. To „coś” w rzeczywistości jest bardzo pokaźnym fragmentem scenariusza. Niestety, pierwszy xboxowy Dragon Ball wcielił w swoje szeregi jedynie Saiyan, Frieza i Cella, zwanego w Polsce pieszczotliwie „Parówczakiem”. A gdzie Majin Buu, ja się pytam?! W wersji na starą GrajStację się zmieścił, a na next-genową płytkę już nie? Domyślacie się zapewne, że zawód można poczuć naprawdę niemałych rozmiarów. Na szczęście, na otarcie łez dostaliśmy kilka walk z Bardockiem, ojcem Goku, oraz… tak, tak, Brolym, legendarnym wojownikiem. Trzeba przyznać, to świetny dodatek. Ale wycięcia całej sagi o Buu i tak wybaczyć nie sposób.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Dungeon Siege: Legends of Aranna – Dobry dodatek do dobrej gry

Dungeon Siege Legends of Aranna

Rok 2002 – premiera pierwszej części Dunegon Siege’a, gry Chrisa Taylora i jego kumpli z Gas Powered Games. Pamiętam ile zamieszania było. Z jednej strony rewelacyjna grafika, a z drugiej… powalająca wręcz prostota. Pomyślałby człowiek, że produkt ułatwiony do granic możliwości nie może się dobrze przyjąć – gracze chcą przecież nowych wyzwań! Jak widać, czasem też muszą od tych wyzwań odpocząć. Jedyną ambicją Dungeon Siege’a było dostarczenie możliwie dużej grywalności. Wystarczy dodać, że cel został osiągnięty w stu procentach.

Jednak nie sam DS jest tematem tego tekstu. Czy nazwa Legends of Aranna coś Wam mówi? Jak zapewne niektórzy pamiętają, jest to dodatek, który u nas – w Polsce – przeszedł raczej bez echa. Powód był prosty. Jedyny legalny sposób na dostanie tego add-onu wiązał się z kupieniem go wraz z podstawową wersją gry. W cenie premierowej. Jak widać, nikt nie chciał kupić drugi raz prawie tego samego za 160zł. Wreszcie, po kilku dobrych latach, nadeszła jednak okazja na nadrobienie strat. Wszystko dzięki firmie Cenega, która wydała pakiet Dungeon Siege’a za 25zł.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Dungeon Siege: Throne of Agony – Przenośne siecz’n'rąb

Dungeon Siege Throne of Agony

Zawsze bardzo sobie ceniłem serię Dungeon Siege. Miałem szczęście grać we wszystkie jej odsłony przeznaczone dla PC i wszystkie je również ukończyłem. Odkąd tylko pojawiły się informacje o Throne of Agony, czyli wersji przeznaczonej dla handhelda Sony, zawsze irytowało mnie, że gdzieś tam zawsze będzie odsłona DS, której nie miałem okazji rozpracować. Wszystko się jednak pozmieniało i… wreszcie się do nie niej dorwałem. Mimo licznych obaw, związanych z przenoszeniem Dungeon Siege’a na PSP, okazało się, że naprawdę mam do czynienia z tytułem nie tylko rewelacyjnym, ale i świetnie wykorzystującym możliwości i właściwości mobilnej platformy.

Całe szczęście, twórcy postanowili, że jedynym nawiązaniem do PeCetowej serii Gas Powered Games nie będzie sama nazwa gry. Naszą przygodę ponownie rozegramy w umęczonej zawieruchą wojenną Arannie, ponownie też nie raz spotkamy się ze wzmiankami o wydarzeniach, związanych z Zaramothem. Nie będziemy jednak bezpośrednio kontynuowali wątku żadnej z dotychczasowych odsłon – dostajemy nową przygodę, nowe lokacje i, przede wszystkim, nowego bohatera.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Dungeons & Dragons Tactics – Kieszonkowy symulator Lochów i Smoków

Dungeons & Dragons Tactics

Dungeons & Dragons… Jakby nie patrzeć, jest to system-legenda. Nie odkryję też Ameryki, jeśli powiem, że jest to bodaj najpopularniejsza mechanika RPG wszechczasów (patrząc w kontekście d20). Kilka edycji, setki dodatków, dziesiątki światów i… po prostu masa gier komputerowych. Można się godzinami rozwodzić, czy jest to na pewno najlepszy system do papierowego rolpleja i dlaczego nie. Ciężko za to się sprzeczać z tym, że do większości cRPG – opartych w większym czy mniejszym stopniu na turowym systemie walki – pasuje po prostu jak ulał. Najlepszym dowodem na to są chyba wszystkie Baldursy, Icewindy, Tormenty, KotOR-y i inne Neverwintery, które właśnie na nim w dużej mierze oparły swój sukces. Są również dowody na to, że trzeba być naprawdę upartym programistą, żeby adaptację D&D schrzanić, czego przykładem jest Świątynia Pierwotnego Zła. O dziwo, Tactics, o którym przeczytacie w dalszej części recenzji, jest znacznie bliżej… Świątyni. Ale tylko i wyłącznie, jeśli chodzi o założenia, a nie – całe szczęście – o wykonanie. Co to znaczy dla graczy? A to, że Tactics nie stawia na rozbudowaną fabułę, lecz jest – rzec można – symulatorem samej mechaniki walki. Tak, jakiś wątek przewodni jest, ale w rzeczywistości stanowi on jedynie wymówkę dla ciągłego korzystania z… Taktyki.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Strona 7 z 28« Pierwsza...45678910...Ostatnia »