Archiwum kategorii: Recenzje książek

Więzy krwi, Maja Lidia, Kossakowska – sprawdźcie sami, jak ewoluował styl Kossakowskiej

Więzy Krwi Kossakowska

Tak się jakoś wszystko ułożyło, że podczas wyjazdu na działkę padła mi bateria w czytniku, a – jak się okazało – nie miałem przy sobie kabla od ładowarki (to pierwszy przypadek, w którym rozładowała mi się bateria w książce – ciekawe wrażenie). Zabrałem się więc za zbiór opowiadań Mai Lidii Kossakowskiej, „Więzy krwi”. Kiedyś, ze względu na „Siewcę wiatru” między innymi, naprawdę lubiłem twórczość owej autorki. Z czasem jednak zaczęły się pojawiać powieści, które zdecydowanie nie trafiły w mój gust – jak na przykład „Ruda sfora” – co ostatecznie spowodowało, że narobiły mi się straszne zaległości. Teraz zaś była okazja, by je choć trochę nadrobić. Czytaj dalej

Wilcza krew, smoczy ogień, Romuald Pawlak – recenzja

Wilcza krew, smoczy ogień - Romuald Pawlak - okładka książki

Łączenie motywów fantastycznych z faktami historycznymi to popularny motor napędowy wielu powieści i zbiorów opowiadań. Najczęściej autorzy w ten sposób próbują albo wytłumaczyć niejasności, które kronikarze starali się przemilczeć, albo wręcz tworzą alternatywną drogę rozwoju wydarzeń. Wystarczy chociażby wspomnieć Szczepana Twardocha i jego „Obłęd rotmistrza von Egern” (typ pierwszy), bądź Jacka Piekarę ze swoją „Przenajświętszą Rzeczpospolitą” (typ drugi). Romuald Pawlak wymierzył zbiorem „Wilcza krew, smoczy ogień” dokładnie w sedno pierwszej ze wspomnianych kategorii i spróbował odkryć przed czytelnikami jedną z możliwych prawd, kryjących się za kurtyną historii.

Niestety, o ile Pawlakowi udało się sprostać założeniom opowiadań quasi-historycznych, o tyle od strony suspensu jest już znacznie gorzej. Za przykład podam otwierającą zbiorek „Armię ślepców”. Wprowadzeniem do tej historii stała się przytoczona we wstępie prawdziwa anegdota, która… w stu procentach zdradza nie tylko rozwinięcie fabuły, ale i jej zakończenie. Jak się zapewne domyślacie, o jakimkolwiek zaskoczeniu nie może być w tym wypadku mowy. Całe szczęście, jest to jedyny aż tak dramatyczny przykład – reszta wprowadzeń nie odkrywa już całej zawartości opowiadań, a… tylko jej część. No cóż… Czytaj dalej

Wrzesień, Tomasz Pacyński – wrażenia z lektury

Wrzesień

Miałem kiedyś okazję czytać „Smokobójcę” Tomasza Pacyńskiego – nie była to lektura szczególnie frapująca, ale za to w miarę wartka i przyjemna. Dlatego nie miałem też większych obaw przed zakupem „Września”, którego wypatrzyłem w nieprzyzwoicie niskiej cenie na straganie „Taniej książki”. Niestety, tej lektury nie mogę już opatrzyć tymi samymi epitetami, których użyłem przed chwilą w przypadku „Smokobójcy”…

Mija właśnie tydzień, odkąd skończyłem czytać ową powieść, i przyznam się szczerze, że już w tej chwili ciężko mi powiedzieć, o czym była. W pamięci pozostały przede wszystkim takie określenia, jak „bełkot” czy „psychologiczna mielizna”. Początkowo głównym bohaterem jest niejaki Wagner – nazywany wiedźminem ze względu na swój „zawód”. W powojennej Polsce ściga różne bestie, nie będące jednak mutantami, a „po prostu” żołnierzami, okupantami. Oczywiście, nie robi tego za darmo – inaczej nie mógłby się nazywać wiedźminem… Zanim jednak zdążyłem wciągnąć się w wątki z nim związane, do baru wszedł Kędzior – w tym miejscu autor uraczył nas obszerną retrospekcją na temat nowej postaci. Retrospekcja się skończyła i Kędzior miał już zająć miejsce przy stole obok Wagnera, gdy do knajpy wszedł Frodo (tak, był niski i przypominał hobbita…). Oczywiście, była to świetna okazja do kolejnej długiej retrospekcji, przybliżającej nam postać konusa. I tak w koło Macieju… W pewnym momencie nie wiedziałem już nawet, który fragment należy od „czasu rzeczywistego” powieści, a który jest jedynie przebłyskiem z przeszłości. Czytaj dalej

Wydrwiząb, Eugeniusz Dębski – recenzja

Wydrwiząb - Eugeniusz Dębski - okładka książki

Po skończeniu przygody z „Wydrwizębem” Eugeniusza Dębskiego, przez mój umysł przebiegała ciągle jedna myśl… Deja vu. I to takie wszystkim dobrze znane deja vu. Deja vu a la Matix można by powiedzieć. Jak inaczej nazwać sytuację, w której dwa razy dostaje się tego samego kota w niemalże tym samym worku? Jak się okazało, wydaniu „Wydrwizęba” przyświecała ta sama idea, z którą się już spotkaliśmy przy zbiorze „O włos od piwa”. Ponownie czytelnik dostaje do rąk przedruk starych opowiadań – wydanych niegdyś przez Supernową – z dwoma świeżymi „perełkami”. Oczywiście, dla niepoznaki, tytuł zostaje zmieniony, a wszyscy dyplomatycznie milczą, nie wspominając nawet słowem o tym, że… to już było.

Dla osób, które czytały „Królewską roszadę„, istotna jest, jak przypuszczam, tylko jedna informacja. Najnowszy zbiór o przygodach Hondelyka i Cadrona zawiera pięć na sześć opowiadań ze zbiorku, wydanego w roku 2000. W spisie treści nie znalazła się „Śmierdząca robota”, gdyż ta miała swoją powtórną premierę w „O włos od piwa”. Kolejną różnicą jest pojawienie się dwóch niepublikowanych dotąd historii: „Wszystkie lady Laisternady” oraz „Zmiennokształtny przyjaciel”. Szczególnie ten ostatni tytuł może zainteresować fanów twórczości Dębskiego, gdyż opowiada o początku znajomości dwóch wędrowców. Nadmienię jeszcze, że żaden z tekstów nie odbiega poziomem od znanego stałym czytelnikom standardu. Czytaj dalej

Wylęgarnia, Miroslav Żamboch – wrażenia z lektury

Wylęgarnia - Miroslav Żamboch

Zakochałem się w prozie Żambocha dzięki „Sierżantowi”, „Bez litości” i genialnemu „Na ostrzu noża”. Później przyszła znacznie słabsza „Krawędź żelaza” i, tragiczny w mojej opinii, „Mroczny zbawiciel”. A jak jest z „Wylęgarnią”? Bez rewelacji, niestety…

Z jednej strony Żamboch funduje nam naprawdę intensywną akcję, z drugiej zaś – można odnieść wrażenie, że przestał się zastanawiać nad tym, co przelewa na papier / dysk komputera / serwetę w pubie. Główna bohaterka do dziś była zwykła nauczycielką, od dziś jest kimś na kształt tajnej agentki z przypadku, idealnej atletki, która z zaskakującą łatwością oswaja się z ciężarem broni w przytroczonej pod kurtką kaburze. Tradycyjnie Żamboch starał się zarysować w swojej powieści niezłych charakterników, ale nadmiar przerysowanych cech nie pozwolił tak naprawdę postaciom rozwinąć skrzydeł. Czytaj dalej

Strona 14 z 15« Pierwsza...9101112131415