Moje kanały filmowe:
MINIBLOG
- Gra o tron komiksowo - O tym komiksie będzie bardzo krótko z kilku powodów. OK, ...
- Kot w stanie czystym, Terry Pratchett - Szczerze mówiąc, nie interesowałem się nigdy tym, czy Terry Pratchett ...
- Dziewczyna w czerwonej pelerynie - rozwiązanie konkursu - Najwyższa pora na ogłoszenie wyników w konkursie z filmem na ...
- Konkurs na nazwę programu na Gaminator.tv - wyniki! - Doombek w dzisiejszym Co?Dzienniku! właśnie ogłosił wyniki ogłoszonego niedawno konkursu ...
- Mechanik (2011) - Na wstępie, trzeba ustalić fakty. To nie mroczny "Mechanik", w ...
Ostatnie komentarze
- DD o Angel-A – I’m on a mission from God
- KoZa o Biały Orzeł… a może macie pytania do twórców?
- DD o Biały Orzeł… a może macie pytania do twórców?
- DD o Biały Orzeł – O pierwszym polskim, staroszkolnym superbohaterze i problemie z jego oceną
- KoZa o Konkurs z yerba mate od Yerbaciarni Terere – wyniki!
- Rafał Kawulak o Konkurs z yerba mate od Yerbaciarni Terere – wyniki!
- Anonim o Biały Orzeł – O pierwszym polskim, staroszkolnym superbohaterze i problemie z jego oceną
- Hitokiri o Konkurs z yerba mate od Yerbaciarni Terere – wyniki!
- KoZa o Batman: Under the Red Hood – Wysypuje flamastry z tornistra
- KoZa o Assassin’s Creed – Rach, ciach, skok, salto i… gleba, w piach…
Licznik obejrzanych filmów
Licznik książek
Znajdziecie mnie na:
Licznik
- 217Odsłon dzisiaj:
- 229Gości dziennie:
Archiwum kategorii: Książki
StarCraft II: Devil’s Due, Christie Golden – Przyjemne, starcraftowe czytadełko
„Devil’s Due” autorstwa Christie Golden jest drugą powieścią z serii „StarCraft II”. Innymi słowy – z serii, która stricte łączy się z wydarzeniami z kampanii drugiej odsłony gry. Dla przypomnienia, mniej więcej równo z premierą gry ukazała się powieść „Heaven’s Devils”. Była całkiem dobra, ale ze względu na lekką chaotyczność i brak wyraźnej myśli przewodniej brakowało jej dosyć sporo do poziomu „Nim zapadnie ciemność”. A jak ma się sprawa z „Devil’s Due”?
Według mnie, jest lepiej niż w przypadku „Heaven’s Devils”, ale ponownie zabrakło tego „czegoś”. Fabuła przenosi nas do przodu o, bodaj, pięć lat względem pierwszej części, ale nadal rozgrywa się przed wydarzeniami znanymi z pierwszej części StarCrafta. Ponownie głównymi bohaterami są Jim Raynor i Tychus Findlay. I, też ponownie, mamy pewien problem z panującym w powieści chaosem. Jesteśmy świadkami kolejnych przygód dwóch banitów-awanturników, ale można odnieść wrażenie, że to nie prowadzący nigdzie zbiór opowiadań. Całość bardziej przypominała powiązany fabularnie ciąg krótkich historii niż spójną powieść. Mamy tu i ciągłą ucieczkę przed łowcą nagród, i szukanie zleceniodawcy owego oprycha, i bezustanne zarabianie pieniędzy na aktywności legalnej inaczej. W tle przewijają się również problemy rodzinne Jima Raynora, ale robią to czasem dość nieśmiało. Czytaj dalej
Nim zapadnie ciemność – czyli najlepsza część StarCraft Archive
„Speed of Darkness” jest czwartą, ostatnią częścią starcraftowego cyklu „Archive”. O ile poprzednie części zachowywały chronologiczną kolejność – mimo braku bezpośredniego związku między wydarzeniami – o tyle „Nim zapadnie ciemność” cofa się w czasie do pierwszej kampanii znanej z gry. Tym razem nie będzie wielkich, epickich batalii. Tym razem będzie zapis smutnego żywota oddziału konfederackich Marines, który trafił na Mar Sarę dokładnie wtedy, kiedy Zergowie byli już niemożliwi do pokonania.
Głównym bohaterem jest tym razem niejaki Ardo. W szeregi Marines nie został wcielony całkowicie dobrowolnie – jego rodzinna planeta została najechana przez Zergów, a on jest jednym z nielicznych ocalałych. Zdołał przeżyć masakrę dzięki pomocy Konfederacji i teraz musi spłacić swój dług. Jedną z okazji po temu jest właśnie misja na Mar Sarze, gdzie wraz z niedużym oddziałem musi przechwycić jakieś urządzenie, na którym bardzo zależy mocodawcom. Czytaj dalej
StarCraft II: Heaven’s Devils – akcja marketingowa czy prawdziwa powieść?
Mam wrażenie, że w przypadku większych tytułów, wydanie książki w okolicach premiery nowej części serii staje się coraz ważniejszym elementem akcji marketingowych. Trochę jak wydanie gry w dniu premiery srebrnoekranowego hitu (lub kitu – jak się często później okazuje). Właśnie taką powieścią, stworzoną wyraźnie w celu wspomożenia promocji, było „Heaven’s Devils” osadzone w uniwersum StarCrafta.
Czytałem wszystkie cztery książki z serii „StarCraft Archive” i muszę przyznać, że podobne doświadczenia mogą podważyć wiarę w idealność wszystkiego, w co zaangażowany jest Blizzard. Tylko jedna z części owej tetralogii była naprawdę przyjemna w odbiorze, pozostałe trzy mogły zaś prezentować jakieś walory tylko i wyłącznie dla fanów serii. A i dla nich niekoniecznie. Jak jest z najnowszą książką? Dobrze, ale nie na tyle, by z wrażenia paść na kolana. Czytaj dalej
StarCraft: W cieniu Xel’Nagi, czyli o tym, co Protossi robili z Terranami
„Shadow of the Xel’Naga” – tak, jak opisywane przeze mnie wcześniej „Uprising” i „Liberty’s Crusade” – należy do cyklu StarCraft Archive. Jak się jednak przy okazji tej powieści okazuje, ów cykl nie składa się na jedną historię. „W cieniu Xel’Nagi” jest opowieścią zupełnie niezależną od pozostałych i, co więcej, nie jest oparte na żadnej z kampanii, lecz wypełnia lukę między podstawką, a dodatkiem „Brood War”.
Tym razem akcja przenosi się na planetę Bhekar Ro, do miasta Free Haven. Od razu zaznaczę, to nie jest to to samo Haven, które znamy z drugiej części gry. Początkowo miałem nadzieję na taki „smaczek” dla fanów, lecz niestety – są to miejscówki zupełnie od siebie niezależne. Życie na wspomnianym Bhekar Ro nie jest tak proste, jak koloniści początkowo sądzili. Postanowili uciec spod jarzma Konfederacji, skuszeni dobrami naturalnymi planety. Okazało się jednak, że w parze z wysokim nasyceniem złóż minerałów idzie również duża ilość burz i huraganów. Czytaj dalej
StarCraft: Liberty’s Crusade, Jeff Grubb – wrażenia z lektury („Krucjata Liberty’ego”)
Byłem ciekaw, czy wszystkie książki osadzone w uniwersum StarCrafta będą przypominały skrypt napisany na podstawie rozegrania fragmentu kampanii w grze. „Liberty’s Crusade” – tudzież „Krucjata Liberty’ego”, akurat ta książka została u nas wydana – pokazuje, że… i tak, i nie.
Czemu? Otóż, fragmenty, w których Jeff Grubb mógł popuścić wodzy wyobraźni – stworzyć własnych bohaterów i nowe sytuacje – wypadły naprawdę ciekawie. Postać Michaela Liberty’ego jest naprawdę barwna i niezwykle łatwo przyszło mi utożsamienie się z nią, odniesienie się do niej. O dziwo, Grubb wybrnął również obronną ręką z wyzwania zarysowania sylwetki Jima Raynora, który jest przecież głównym bohaterem serii. Najgorzej wypadły fragmenty, które musiały stricte trzymać się wydarzeń z pierwszej kampanii podstawowej wersji StarCrafta. Akcja książki zaczyna się chwilę przed inwazją Zergów na Mar Sarę a kończy… no właśnie, i tu mam dylemat. Jeśli ktoś nie grał, a i tak jest zainteresowany całkiem przyzwoitym czytadłem S-F, dostałby właśnie gigantycznego spoilera. Zróbmy więc tak – akcja „Liberty’s Crusade” kończy się na chwilę przed finałem wspomnianej pierwszej kampanii znanej z gry. Czytaj dalej











