O mnie i o blogu

Czasem ciężko jest napisać coś o sobie. Człowiek nie chce przegiąć w żadną stronę – ani w kierunku samouwielbienia, ani nadmiernej pokory i skromności. Nie chce być ekshibicjonistą, ale też nie osobą sztucznie tajemniczą. A i zaczęcie od jakiegoś skrajnie oklepanego „ciężko jest napisać coś o sobie” jest takie… cóż, oklepane. Zaś ja chyba właśnie wyczerpałem wszystkie dostępne zagrywki.

Może więc po prostu fakty?

Piszę od 2003 roku, gdzieś od połowy tegoż. Tekstów, które wtedy powstały, nigdy pewnie już nie wyjmę z zapieczętowanego hasłem .zipa, ukrytego na jakimś pendrive’ie, w jakiejś skrytce depozytowej. Czasy maszynopisów, które można byłoby ukryć w skrzyni ze „skarbem” na samotnej wyspie pod samotną palmą w towarzystwie samotnej butelki rumu niestety mnie ominęły.

Za to na moim blogu – koziol.info.pl – możecie przeczytać wszystkie nowsze twory. Początkowo archiwizowałem tu jedynie swoje internetowe „dokonania”, gdyż pisałem na zlecenie i na inną aktywność tekściarską już po prostu nie starczało czasu. Z czasem, gdy rzuciłem pisanie dla pieniędzy, okazało się jednak, iż ów wirtualny segregator przekształcił się w coś, co chyba faktycznie można nazwać blogiem kulturalnym. Piszę o wszystkim, co mnie interesuje – filmach, książkach, komiksach, czasem o muzyce, grach i podróżach.

Wszystkie opinie są moje, własne, niezależne od kogokolwiek. Tylko tak lubię pisać – to po prostu hobby.

A piszę z kilku powodów. Najpierw, oczywiście, była czysta amatorka, która miała mnie poprowadzić za rączkę po czerwonym dywanie do drzwi z napisem „zawodowstwo”. I tak się też stało – jak wspomniałem, przez pewien czas pisałem za pieniądze. Okazało się jednak, że nie chcę w ten sposób zarabiać na życie. Ale też nie chcę rezygnować z pisania, ponieważ je lubię. Ponieważ to rozwija, uczy formułować własne myśli. Od roku 2010 piszę już tylko hobbystycznie – nie tylko na swoim blogu, ale też w kilku portalach.

Piszę również dlatego, iż mam cichą nadzieję, że są ludzie, którym czytanie moich tekstów sprawia przyjemność. Na przykład umila chwilę odpoczynku podczas popijania kawy. Albo że ktoś dzięki temu obejrzy film, który osobiście uważam za genialny. I że ten ktoś nie będzie żałował tak spędzonego czasu.

Poza tym, ciężko mi teraz ocenić, jak dobra będzie moja pamięć za dekadę czy dwie. Czy będę pamiętał w szczegółach swoją niesamowitą wyprawę na Hawaje? A jeśli nie, to może właśnie moje teksty pozwolą mi lepiej, dokładniej przywołać te wspomnienia? Nie mam pojęcia.

Dam Wam znać za dekadę. A w między czasie napiszę pewnie jeszcze o kilku innych rzeczach.