Pamiętam te czasy, gdy przygotowywałem się do matury… Do pierwszych egzaminów był chyba jeszcze miesiąc czy dwa zapasu, zaś na ekranach kin swoją premierę miało „300″. Pomyślałem wtedy, że ten film powstał chyba na takiej zasadzie: przy małym stoliku, w zadymionej knajpie zebrało się kilka osób, myśląc, co by tu nakręcić za tych wolnych kilkadziesiąt milionów dolarów. W końcu ktoś powiedział: „Słuchajcie, nakręćmy coś, żeby polscy maturzyści mogli się odmóżdżyć!”. Pomysł przeszedł jednogłośnie, po prostu wiedzieli, że to będzie hit. Mam wrażenie, że tak samo było z „Polowaniem na czarownice”, choć efekt na pewno jest daleki od epickości „300″. Czytaj dalej












