Dar – Dobry start, mocne rozwinięcie i (zbyt) delikatny koniec

Dar - plakat

Wokół „Daru” od razu wytworzyła się ciekawa atmosfera, gdy tylko pojawił się w kinach. To był „ten film, który dużo zarobił, przy okazji mało kosztując”. Może nie mówiliśmy tu o absurdalnych proporcjach przychodów do kosztów rodem z box office „Paranormal Activity”, ale kwoty były na tyle duże, że już się o nich mówiło. I o ile sam ten fakt mnie jeszcze nie szczególnie zainteresował, to sprawił przynajmniej, iż przejrzałem sobie obsadę. A ta już zdecydowanie mnie zaintrygowała.

„Dar” pod wieloma względami był dla mnie podobny do seansu „Loftu” parę miesięcy temu. Obydwie produkcje okazały się dobrymi thrillerami (z przewagą na korzyść pierwszego z filmów) i obydwie dawały szansę zobaczenia na srebrnym ekranie aktorów, których się lubi, ale niezbyt często widuje. Co więcej, Jasona Batemana chyba nie obserwowałem jeszcze w takiej – nazwijmy to – mrocznej roli, więc zysk był tym większy. Rebeccę Hall zaś bardzo sobie cenię i żałuję, że tak rzadko bywa w polskich kinach. Czytaj dalej

BioShock 2 – Daleko od jedynki… ale nadal dobrze

BioShock 2 - cover

BioShock wydawał mi się zawsze wyjątkowo śliską grą do kontynuowania. Jedynka wywarła na mnie tak silne wrażenie, że nie wyobrażałem sobie, co właściwie można byłoby jeszcze z tematu wycisnąć, bez nieeleganckiego odcinania kuponów od sławy. Po latach BioShock Infinite dał mi piękną odpowiedź na to pytanie, ale… najpierw był jeszcze BioShock z numerem dwa. I jak się okazało, przynajmniej w moim odczuciu, owa dwójka przy tytule była dosyć umowna.

Z oryginału został przede wszystkim świat. Znów trafimy do Rapture, ale tym razem nie jako wyrzucony na „podwodny brzeg” rozbitek. Trzeba tu twórcom przyznać, że sam pomysł na bohatera jest fascynujący. Otóż… wcielimy się w Big Daddy’ego, czyli jednego z opiekunów Małych Sióstr. W jedynce nie raz, i nie dwa przychodziło z nimi walczyć i byłem ciekawy, jak zostanie zobrazowana ich siła. Jak się okazało, całkiem nieźle i ciekawie. Cały czas czułem, że wcieliłem się w lekko powolnego olbrzyma, który regularnie korzysta z zastępującego mu rękę wiertła. Ograniczenie widoku przez wizjer hełmu również pomagało w należytym odczuciu klimatu. Czytaj dalej

Kryptonim U.N.C.L.E. – Piękne kobiety, stylowi mężczyźni, niemożliwe sytuacje, doskonała zabawa

Kryptonim UNCLE - plakat

Rok 2015 okazał się rokiem szpiegów, choć kompletnie się tego nie spodziewałem. Myślałem, że skoro Bond odszedł od swojej klasycznej formuły parę lat temu, to znaczyło, iż owa formuła się po prostu zużyła. I że ludzie już nie chcą oglądać przystojnego, szarmanckiego mężczyzny w służbie Jej Królewskiej Mości w walce z całym złem tego świata. Cóż, moje szczęście polega na tym, że ostatecznie okazało się coś dokładnie odwrotnego. A że natura nie znosi pustki, miejsce klasycznego Bonda zaczęli zajmować inni agencji – Colin Firth w „Kingsman” czy Tom Cruise w „Mission Impossible 5”. A teraz do tej listy doszli Henry Cavill i Armie Hammer. Jako się rzekło, rok 2015 jest dobry dla szpiegów.

Świat jak zwykle jest zagrożony zniszczeniem. Byli faszyści, funkcjonujący pod przykrywką poważnych biznesmenów, są bliscy położenia swoich fanatycznych łap na technologii umożliwiającej łatwą produkcję głowic atomowych. Sytuacja jest tak skrajnie niebezpieczna, że tylko połączone siły najlepszych z najlepszych agentów KGB i CIA są w stanie uchronić mateczkę Ziemię przed doszczętną ewaporacją. Są to oczywiście dwaj panowie, którzy ze względu na różnice w poglądach nie dogadują się najlepiej. Ale też – każdy ze swoich własnych powodów – potrafią tymczasowo odsunąć prywatny konflikt na dalszy plan i wziąć się za inwigilacje wrogiej organizacji. Czytaj dalej

Nieracjonalny Mężczyzna – Emma, Joaquin i Woody jak zwykle w formie

Nieracjonalny mężczyzna - plakat

Z każdym kolejnym filmem Woody’ego Allena czuję, że coraz ciężej mi pisać o twórczości tego niesamowitego, unikalnego scenarzysty, reżysera, muzyka i, okazjonalnie, aktora. Wiem, że wszystko, co przeleję na papier, nie przekona do jego filmów nikogo, kto dotąd się w nich nie zakochał. Tak, „Nieracjonalny Mężczyzna” w pewnym sensie jest taki sam, jak wszystko inne, co wyszło spod ręki Allena. A jednocześnie, jak wszystkie inne jego obrazy ma w sobie, według mnie, coś cudownie świeżego i przewrotnego.

Z tego względu konkluzja jest dla mnie prosta. Osób, które Allena nie lubią i tak nie przekonam, a z kolei wszyscy pozostali i tak pewnie byli już w kinie. Zamiast więc kogokolwiek zachęcać, napiszę tylko, że… jestem – tradycyjnie – szczęśliwy, iż poszedłem na „nowego Woody’ego”. Czytaj dalej

Resistance: Burning Skies – Przeciętność doskonała

Resistance - Burning Skies - okładka

W przypadku trudnej relacji miłosnej między PS Vitą a pierwszoosobowymi strzelankami zastosowanie znajduje poważnie zużyte powiedzonko „na bezrybiu i rak ryba”. Kusiło mnie ogranie jakiegoś bezstresowego symulatora faszerowania ołowiem, a że Killzone: Mercenary miałem już za sobą… w sumie jednym z nielicznych pozostałych tytułów okazał się być Resistance: Burning Skies. O serii o Ruchu Oporu przeciw najeźdźcom z kosmosu sporo słyszałem, ale styczności jeszcze nie miałem. Uznałem, że wersja na Vitę to dobry moment, żeby tę sytuację zmienić.

Szczerze mówiąc, jest to wręcz niesamowite, jak całą grę można zrecenzować dosłownie jednym wyrazem: przeciętność. W Burning Skies wszystko jest tak średnie, że na swój sposób ciężko mi było wyjść z podziwu dla twórców. Gdy tylko jakikolwiek element zaczynał pozytywnie odstawać, szybko był sprowadzony w dół. Jak to śpiewała Pidżama Porno: „Równo ścinać wszystkie głowy, wystające zza połowy”. Kontekst inny, ale sens się zgadza. Czytaj dalej

Strona 6 z 166« Pierwsza...3456789...Ostatnia »