Moje kanały filmowe:
MINIBLOG
- Shaolin Soccer - Idealna propozycja dla wszystkich osób, które lubią specyficzne połączenia. Mamy ...
- Husk - Raz na jakiś czas lubię obejrzeć tego typu film. "Husk" ...
- Darth Bane #1: Droga zagłady, Drew Karpyshyn - Zachęcony tekstem Pawła, postanowiłem zakupić pierwszy tom z książkowej kolekcji ...
- Gra o tron komiksowo - O tym komiksie będzie bardzo krótko z kilku powodów. OK, ...
- Kot w stanie czystym, Terry Pratchett - Szczerze mówiąc, nie interesowałem się nigdy tym, czy Terry Pratchett ...
Ostatnie komentarze
- Waldemar Juszczyk o Dynamiczny Duet #1 – Ostry mówi, jak to jest z tym polskim komiksem
- Dafdf o Dynamiczny Duet #1 – Ostry mówi, jak to jest z tym polskim komiksem
- ANNA SAMIN o Projekt X – Imprezy wchodzą w nowy wymiar
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Rafał Kawulak o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Karathrace o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
Licznik obejrzanych filmów
Znajdziecie mnie na:
Licznik
- 1Odsłon dzisiaj:
- 158Gości dziennie:
Archiwa tagu: Christopher Nolan
Batman: Początek – Drugi początek Mrocznego Rycerza
Ciężko zacząć recenzję filmu, o którym wszystko zostało już powiedziane. Którego bohater jest już znany na wylot, by nie powiedzieć, że jest wręcz zużyty, a mimo to ciągle jest tematem rozmów wielu grup tematycznych. Ile razy można odgrzewać tego samego kotleta? „Batman i Robin” był przykładem na to, że liczba ta jest wielce ograniczona, a jej przekroczenie owocuje nie tyle spalenizną, co armagedonem. Cuda się jednak zdarzają, a naszym lokalnym cudotwórcą okazał się Christopher Nolan, który udowodnił już raz, że ma zadatki na kinematograficznego mesjasza. To właśnie spod jego ręki wyszło wiekopomne „Memento”! Do dziś naukowcy nie stwierdzili, co Nolan zrobił z owym „kotletem” (zapewne utylizował), gdyż „Batman – Początek” nie przypomina w niczym znanej wszystkim, starawnej potrawy. Po jego obejrzeniu ma się tylko takie dziwne, matrixowskie wrażenie – „Stara saga nie istnieje!”. Czytaj dalej
Batman: Arkham Asylum – recenzja (Xbox 360)
Czasem jakość uderza w gracza niczym grom z jasnego nieba. Wiedziałem, że Batman będzie dobry. Nie wiedziałem, że aż tak.
Są takie chwile w życiu recenzenta, kiedy naprawdę człowiek żałuje, iż nie może chociaż na chwilkę rzucić okiem w najbliższą przyszłość. Chciałbym sprawdzić, jak Arkham Asylum zniesie próbę czasu. Czy za rok nadal będzie tak przerażająco grywalne i sugestywne, jak w tej właśnie chwili. Gdy stawiałem dychę Tormentowi, od premiery samej gry minęło już wtedy kilka dobrych lat i w znacznie lepszym stopniu zdawałem sobie sprawę z jak ponadczasowym tytułem miałem do czynienia. Wystawienie GTA IV maksymalnej noty też było dalekie od ruletki. Ten artyzm emanował z każdego fragmentu kodu. A co z Batmanem? Czuję, że w tym wypadku jest to krok znacznie odważniejszy niż w przypadku dwóch poprzednich tytułów… Ale niech będzie, raz KoZie śmierć! Panie i panowie, przedstawiam trzecią dyszkę w historii moich recenzji. Batman: Arkham Asylum.
Strona 1 z 11











