Archiwa tagu: PSP

Daxter – Platformówka idealna

Daxter - okładka

Konsolowa seria Jak była mi jak dotąd zupełnie obca. Po zapoznaniu się z przygodami pomagiera głównego bohatera wspomnianej przed chwilą gry doszedłem do wniosku, że… chyba naprawdę sporo mnie ominęło!

Daxter – gdyż tak nazywa się ów pomagier – jest łasico-podobnym osobnikiem, który od kilku lat próbuje uratować Jaka. Niestety, nic nie idzie po jego myśli, gdyż przyjaciel trafił do pilnie strzeżonego więzienia i przez ostatnie dwa lata Daxterowi nie udało się nawet pchnąć sprawy do przodu. Sytuacja zmienia się w dość zaskakujący dla niego samego sposób, gdy podejmuje się pracy jako… spec ds. dezynsekcji. Pozornie niezwiązane ze sobą sprawy zaczynają z czasem się wyraźnie zazębiać, gdyż plaga insektów w Haven City okazuje się bardzo dobrze przemyślaną akcją dywersyjną Kogoś Bardzo Złego z Samej Góry.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Loco Roco – Ostra jazda na trawie

Loco Roco - okładka

Gdy pierwszy raz zetknąłem się z Loco Roco – czy raczej wypadałoby napisać: z materiałami o Loco Roco – zacząłem się bardzo intensywnie zastanawiać, co palą Japończycy i gdzie można byłoby to dostać. Pomijam fakt, że ktoś był w stanie wymyślić grę o małej, wiecznie uśmiechniętej gumie do żucia, która rośnie w siłę, gdy spotyka swoją elastyczną rodzinkę podczas podróży przez jaskrawo-różowo-pomarańczowe piekło dla lalek Barbie. Bardziej martwiło mnie to, że znalazły się po prostu tłumy ludzi, zachwyconych czymś tak słodkim, cukierkowym i do bólu wręcz infantylnym… I nie potrzebowały do osiągnięcia tego stanu żadnych „dopalaczy nastroju”. Czy wspominałem już o tym, że w dużej mierze byli to ludzie dorośli?

I wtedy ja wsiąkłem. Odpaliłem Loco Roco, przypatrzyłem się tym wszystkim uśmiechniętym mordkom, śpiewającym uśmiechnięte piosenki w uśmiechniętym świecie i – jakże sceptycznie – wziąłem się za pierwszy etap. Uśmiechnąłem się.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Killzone: Liberation – Jeden na jednego, czyli gracz kontra reszta świata

Killzone Liberation PSP cover

Słuchaj, sprawa jest ciężka. Wysłaliśmy tam dywizję komandosów i trzy oddziały saperów, wspieranych lotnictwem, ale nie dali rady. Nie mamy już ludzi, nasza armia się wykrwawia! Ale nie możemy wrogowi pozwolić na przejęcie tego składu broni! Musisz go zniszczyć, po prostu musisz. Wywiad donosi, że na straży stoją tylko dwa bataliony żołnierzy i trzy czołgi. Broń nam się skończyła, ale słyszałem, że u kwatermistrza zostało jeszcze trochę keczupu. Mam nadzieję, że Ci wystarczy. Do boju, Nasza Ostatnia Nadziejo!

Tak – z grubsza – prezentuje się fabuła, styl rozgrywki, ogólne przesłanie i wszelkie morały płynące z Killzone: Liberation. Teraz pewnie sprzed monitorów płyną jęki w stylu: „Nie znowu” albo „W którym filmie z Arnoldem był ten motyw?” Cóż, racja – schemat ten jest tak ograny, że to aż po prostu boli. Ale, ale… Co powiecie na to, że ta handheldowa wersja Killzone’a jest po prostu… genialna? Zaskoczenie, prawda? PeeS Dwójkowy prequel został przyjęty raczej bez większych rewelacji – jak większość konsolowych shooterów zresztą. Jeśli obawialiście się, że Liberation będzie po prostu bezczelnym portem – jak, nie przymierzając, Call of Duty – to możecie spać spokojnie. Ekipa z Guerrilla Games odrobiła swoją pracę domową i przygotowała grę od początku do końca specjalnie pod kątem PSP.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Koloomn – Masz alergię na mangę? Nie włączaj!

Koloomn PSP cover

Zasadniczo, recenzję Koloomn można byłoby zamknąć w jednym akapicie. Jest to typowa gra logiczna, będąca kolejną inkarnacją tetrisopodobnej zabawy w układanie bloczków. Tym razem jednak nie liczy się układnie całych linii, a stykanie z sobą czterech lub więcej kolorowych kwadracików. I… zasadniczo tyle. Koniec filozofii…

OK, może trochę przesadziłem – jest w tym wszystkim sporo urozmaiceń. Nie obyło się bez rozmaitych bloczków bonusowych, które np. zmieniają kolor innych w całej linii. Natomiast niektóre cegiełki, żeby nam utrudnić życie, zmieniają swoje wymiary z 1×1 na np. 2×1 lub nawet 2×2, co zdecydowanie utrudnia pozbycie się ich. Oczywiście, nie mogło też zabraknąć rytmicznego pojawiania się kolejnych poziomów bloczków, zaś zetknięcie się przynajmniej jednej cegiełki z „sufitem”, kończy rozgrywkę. W sumie standard.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Infected – Dla jednych zaraźliwy, dla innych zabójczy

Infected psp cover

Rzadko mi się zdarza trafiać na gry, które miałyby tak pogięty humor, bym mógł go spokojnie i z ręką na sercu przyrównać do filmów Rodrigueza i Tarantino. Rzadko też gram w jakąś produkcję niemalże tylko po to, by usłyszeć kolejny żart czy gag. A jeszcze rzadziej zdarza mi się postawić za sam jeno humor wyższą ocenę grze, która zasadniczo na to nie zasługuje…

Jesteś porucznikiem Stevensem. Jesteś wyszkolony. Jesteś zły. Jesteś groźny. Jesteś ostatnią nadzieję ludzkości! Tobie przyjdzie radzić sobie z najnowszym świątecznym problemem Nowego Jorku. Los chciał, że wszyscy sklepowi Mikołajowie zostali zamienieni w zombie przez bliżej niezidentyfikowanego wirusa. Niestety, nie skończyło się na nich! Teraz już całe Times Square zostało zawładnięte przez nieumarłych, a oni… nawet nie wiedzą, że są Święta! Mimo tej globalnej niesprawiedliwości, musisz udać się na pole walki i wszystkich wyrżnąć w pień. Masz to szczęście, że jako jedyny człowiek na świecie, z nieznanych przyczyn, posiadasz odporność na tę infekcje, a Twoja krew w kontakcie z ciałem „uszkodzonego” zombie tworzy wybuchową mieszankę!

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Strona 1 z 3123