Archiwa tagu: Superman

All-Star Superman – …a cóż to było?

All-Star Superman DVD cover

„All Star Superman” jest, według mnie, animacją na wskroś dziwną. Z jednej strony dostałem to, co lubię, czyli kreskę bardzo odległą od tego, co znałem z animowanych seriali oglądanych w dzieciństwie. Z drugiej strony, jest to film cierpiący na schizofrenię – łapie się za, że tak to ujmę, duży temat, jakim jest śmierć Człowieka ze Stali, ale faszeruje widza dziwnymi wątkami pobocznymi, które naprawdę nie są interesujące na tle wspomnianego głównego wątku fabuły. Gdy na ekranie pojawiły się napisy końcowe, szczerze mówiąc nie do końca wiedziałem, co właśnie obejrzałem.

Jak już pisałem przy okazji „Superman – Doomsday”, mam wrażenie, że pełnometrażowe animacje lubią się chwytać za epickie tematy. Śmierć Supermana właśnie w „Doomsday”, początek współpracy Supermana z Batmanem w „World’s finest” czy powrót Jokera w… cóż: „Powrocie Jokera”. Tak jest i tym razem – w „All Star” Clark Kent w wersji z majtkami na spodniach uratował prom kosmiczny, ale sam przy tym przyjął większą dawkę promieniowania słonecznego niż jego organizm był w stanie „przetrawić”. W efekcie stał się jeszcze silniejszy, szybszy, inteligentniejszy, a kryptonit przestał mu szkodzić (sic!). Niestety, jest to też powód przyśpieszonego rozpadu komórek jego ciała, co prowadzi do nieuchronnej śmierci. Czytaj dalej

Batman & Superman – World’s Finest – pierwsze spotkanie Człowieka ze Stali z Mrocznym Rycerzem

Batman & Superman - World's Finest - cover

Zanim zajmiemy się samą animacją, omówmy najpierw jeden termin związany z komiksami. Jest nim „crossover”. To ten typ obrazkowej opowieści, w którym spotykają się postacie z dwóch różnych serii, na ogół od jednego wydawcy, ale jak każda zasada, ma to swoje wyjątki. Czasem wychodzą z tego ciekawe i łatwe do przetrawienia dla szarych zjadaczy chleba historie. Czasem zaś wychodzą z tego takie potworki, że tylko komiksowy geek jest w stanie ogarnąć umysłem i chronologię samych komiksów, i sens wydarzeń w nich zawartych (coś takiego miało miejsce, według mnie, na przykład przy okazji marvelowskiego cyklu „Civil War”, który się ciągnął bodaj przez 100 komiksów w prawie wszystkich seriach tego wydawcy). Na szczęście, animowane przygody Batmana i Supermena zaliczają się do tej pierwszej kategorii, z którą można obcować bez spędzenia uprzednio tygodnia z nosem zanurzonym w wikipedii. Ale jeśli starczy mi nerwów i siły, może kiedyś przybliżę Wam również taki właśnie mega-crossover na łamach mojego bloga. Na razie zajmijmy się „World’s Finest”. Czytaj dalej

Superman & Shazam – The Return of the Black Adam – o początkach Kapitana Marvela

Superman Shazam - The Return of the Black Atom

Tak jak Marvel ma masę dobrych pomysłów na filmy aktorskie na podstawie swoich komiksów, tak DC naprawdę bryluje w zakresie animacji. Nie dość, że często mają lepszą fabułę od produkcji „live action” (vide naprawdę dobry „Superman – Doomsday”), to i potrafią zainteresować postaciami, o których wcześniej nie miało się większego pojęcia. W przeciwieństwie do bardzo wysokobudżetowych produkcji, mogą sobie pozwolić na popularyzowanie bohaterów mniej znanych. Takim właśnie ruchem jest seria „DC Showcase”, z której miałem okazję oglądać krótkometrażówkę o niejakim Shazamie, znanym też jako Captain Marvell. Czytaj dalej

Superman: Doomsday – umarł król, niech żyje król

Superman - Doomsday - okładka

„Doomsday” to pierwsza z serii bardzo licznych animacji powstałych na podstawie komiksów od DC, które postanowiłem obejrzeć. Jako że miałem do wyboru bodaj z kilkanaście tytułów, padło właśnie na ten – z jednego, konkretnego powodu. Otóż, wiedziałem, że Doomsday był przyczynkiem do tak epickich tytułów, jak „The Death of Superman” czy „Funeral for a friend” (zresztą, istnieje kapela, która swoją nazwę zaczerpnęła właśnie z tego drugiego komiksu). Uznałem więc, że to dobry start. Zastrzegam przy okazji, że nie jestem żadnym specem od DC. Co się tyczy Supermana - czytałem parę komiksów, między innymi te wspomniane powyżej, oglądałem kreskówkę, jak byłem mały, pamiętam serial „live action”, który drzewiej leciał na Polsacie, i, oczywiście, widziałem filmy. Ale w zawiłościach chronologii romansów, zdrad, śmierci i zmartwychwstań zupełnie się nie orientuję, więc do tematu podchodziłem jako zupełny laik. Czytaj dalej

Strona 1 z 11