Moje kanały filmowe:
MINIBLOG
- Shaolin Soccer - Idealna propozycja dla wszystkich osób, które lubią specyficzne połączenia. Mamy ...
- Husk - Raz na jakiś czas lubię obejrzeć tego typu film. "Husk" ...
- Darth Bane #1: Droga zagłady, Drew Karpyshyn - Zachęcony tekstem Pawła, postanowiłem zakupić pierwszy tom z książkowej kolekcji ...
- Gra o tron komiksowo - O tym komiksie będzie bardzo krótko z kilku powodów. OK, ...
- Kot w stanie czystym, Terry Pratchett - Szczerze mówiąc, nie interesowałem się nigdy tym, czy Terry Pratchett ...
Ostatnie komentarze
- Waldemar Juszczyk o Dynamiczny Duet #1 – Ostry mówi, jak to jest z tym polskim komiksem
- Dafdf o Dynamiczny Duet #1 – Ostry mówi, jak to jest z tym polskim komiksem
- ANNA SAMIN o Projekt X – Imprezy wchodzą w nowy wymiar
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- KoZa o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Rafał Kawulak o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Mr. ?? o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
- Karathrace o Avengers – Komiksowe spełnienie marzeń
Licznik obejrzanych filmów
Znajdziecie mnie na:
Licznik
- 6Odsłon dzisiaj:
- 158Gości dziennie:
Archiwa tagu: Tom Cruise
Mission Impossible 4: Ghost Protocol – …to naprawdę niezły film?!
Seria Mission Impossible to jeden z wielu przykładów na to, jak można na nowo spróbować wydoić kasę ze starego, sprawdzonego pomysłu. A raczej z marki starego, sprawdzonego pomysłu. O ile jednak na ogół są to produkcje jednostrzałowe, tak jak „Miami Vice” czy nowa „Drużyna A”, tak Mission Impossible dorobiła się kolejnych kontynuacji. Sam myślałem, że pomysł wypalił się już po dwójce. Po sześciu latach przyszła jednak pora na trójkę, a teraz, po kolejnych pięciu, na czwórkę. Czy w ogóle warto zawracać sobie głowę kolejną produkcją o zawsze idealnym Tomie Cruisie?
Trzeba Wam wiedzieć, że ani nie jestem fanem tej serii, ani tym bardziej większości aktualnych wyczynów Toma Cruisea. Film ostatecznie jednak obejrzałem, ponieważ większość znajomych, zagorzałych przeciwników „Mission Impossible”, mówiła, że to zaskakująco solidna i miła dla oka produkcja. I mieli rację. Tak, to kolejny film o tym, że Tom Crusie jest idealny. Tak, znowu można odnieść wrażenie, że nie tyle gra sam siebie, co gra własne wyobrażenie samego siebie. Ale w połączeniu z dobrymi efektami specjalnymi i wartką akcją, całość staje się nadzwyczaj strawna i przyjemna. Czytaj dalej
Strona 1 z 11











