Archiwa tagu: Ubisoft

The Bard’s Tale – Pół żartem, pół serio, ale w pełni dobrze!

The Bard's Tale - okładka

Wyśmiewanie tego, co popularne, to absolutnie normalne zjawisko. Wszystkie znane serie, produkcje, sagi, czy wręcz całe gatunki doczekują się prędzej bądź później swojego odpowiednika w wersji prześmiewczej. Wystarczy wymienić chociażby kultowe obrazy Mela Brooksa – „Kosmiczne jaja” oraz „Robin Hood – faceci w rajtuzach”. Wreszcie i cRPG doczekało się prawdziwie błyskotliwego pastiszu! Specjalnie w celu wyśmiania niektórych aspektów komputerowych rolplejów, legenda blaszaków – Brian Fargo, twórca Fallouta – postanowiła wskrzesić swoje dziecko sprzed lat. Opowieści Barda jeszcze raz dotarły do uszu (i oczu) wiernych fanów gatunku. Pod lupę trafiły wszystkie schematy, drażniące wielu graczy od, bez mała, kilkunastu lat.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

XIII – Singleplayerowe mistrzostwo!

XII PC

Wbrew pozorom, upływ lat może mieć zbawienny wpływ na niektóre gry. Z punktu widzenia gracza, oczywiście, gdyż na pewno nie z perspektywy technologii. To, co – dajmy na to – za Hindusa króla nie ruszyłoby na moim rzęchu sprzed pięciu lat, dziś śmiga bezbłędnie, wymazując z mojego słownika takie wyrazy, jak „zamulanie”, „zwis”, etc. A jak powszechnie wiadomo, takie grzebanie w przeszłości może czasem prowadzić do odkrycia prawdziwych skarbów.

Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z XIII – pamiętałem, że gierka swego czasu zebrała naprawdę dobre recenzje, ale jakoś ze względów technologicznych nie maiłem nigdy okazji się z nią zapoznać. Teraz, po pięciu latach od premiery, zarówno bariera cenowa, jaki sprzętowa została już dawno przełamana, więc cóż szkodzi spróbować? Powiem Wam jedno już teraz – możecie lecieć i w ciemno kupować, jeśli choć śladowo lubicie FPS-y, a dalsze czytanie recenzji co najwyżej przedstawi Wam całą paletę zalet, wynikających z takiego posunięcia.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Assassin’s Creed – Rach, ciach, skok, salto i… gleba, w piach…

cover

Niektórzy zagorzali fani next-genowych next-genów już pewnie po przeczytaniu samego tytułu tej recenzji szukają namiarów na mnie w książce telefonicznej i zapewne ich zamiary do szlachetnych nie należą. Wiernie uprzedzam – ten tekst nie jest peanem na cześć wspaniałości Assassin’s Creed. Owszem, to gra z potencjałem (i to niewykorzystanym). Owszem, programiści z Ubisoft Montreal wpakowali w swoje dziecko masę sterydów, dzięki czemu pięknie wygląda, daleko skacze i nieźle wywija żelazem, mordując setki strażników i… zaraz, „mordując setki strażników”? Jeśli w tym momencie i Wy wyczuwacie pewną – oczywiście, delikatną i subtelną – sprzeczność między „Kredem Assassyna” i „rzezią na masową skalę”, to… cóż, mogę tylko powiedzieć „wolcome in da club”…

Gra zaczyna się dosyć ostro – poznajmy Al-Taira, jednego z najwyższych rangą zabójców. Właśnie jest o krok od zdobycia potężnego artefaktu, który jest pożądany przez jego mistrza. Niestety, w tym samym momencie na scenie pojawiają się Templariusze. Al-Tair, zamiast postępować po cichu – jak kodeks grzecznego assassyna przykazał – rzuca się na wrogów z obnażonym mieczem i dostaje… nie, nie artefakt – łomot.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Assassin’s Creed 2 – Ten lepszy z zabójców

ac2

Do dziś bardzo dobrze pamiętam pierwszą część Assassin’s Creed. To bodaj jedyna gra, przy okazji której wylałem prawdziwe morze tekstu tylko po to, by w ogólnym rozrachunku postawić jej siódemkę w dziesięciostopniowej, gaminatorowej skali. Tytuł z niesamowitym potencjałem, który nie mniej niesamowicie został zmarnowany. Czy Ubisoft uczy się na swoich błędach?

Tak.

W wielkim skrócie można byłoby całą recenzję zmieścić w jednym zdaniu – przygody Ezio są dokładnie tym samym, czym były perypetie Altaira, tyle że z chirurgicznie wyciętymi prawie wszystkimi błędami i niedopracowanymi elementami. Naprawdę, jestem pod wrażeniem. Ciężko mi przypomnieć sobie inną serię, w przypadku której twórcy aż do tego stopnia wzięliby pod rozwagę wypowiedzi graczy i recenzentów (tudzież graczy-recenzentów).

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Prince of Persia Classic – Prawdziwa zabawa z czasem

Prince of Persia Classic XBLA cover

Zacznijmy od czegoś banalnego. Najlepiej ze szczyptą podkładu historycznego. Prince of Persia to gra-legenda. Dzieło, które zainspirowało kolejne pokolenia developerów do tworzenia coraz bardziej wymyślnych produkcji o bezimiennym dziedzicu z Persji. Po latach ewolucji z dosyć prostej – choć rewolucyjnej – platformówki 2D pozostało niewiele. Twórcy z Ubisoftu – autorzy chyba najbardziej popularnej ze współczesnych serii o Księciu – sprawili, że nasz protagonista zyskał nie tylko trzeci wymiar, ale również czwarty, dzięki któremu nauczył się poruszać w czasie. Jak łatwo się domyślić, nie były to już oszczędne w wyrazie gry, lecz produkcje naprawdę epickie. I wtedy na arenę wszedł Gameloft mówiąc: „A my to zrobimy po staremu!”. Tak powstał Prince of Persia Classic przeznaczony na Xbox Live Arcade.

Cały artykuł możecie przeczytać na portalu Gaminator.pl.

Strona 1 z 3123